Latest Posts

IMG_1367maska

Wegańskie, bezglutenowe naleśniki z liśćmi kalafiora

Bezglutenowe, a do tego wegańskie naleśniki nie jest łatwo opracować i chociaż w Internecie można znaleźć sporo tego typu przepisów, ja do tej pory nie trafiłam na taki, który by mi do końca pasował. Dopiero teraz, kiedy do moich naleśników dodałam zielone warzywa liściaste, znalazłam to, czego szukałam. Moje naleśniki z liśćmi kalafiora, odrobiną szpinaku i świeżego tymianku w niczym nie ustępują naleśnikom z mąki pszennej, naprawdę polecam!

Ostatnio coraz więcej osób mówi, że gluten wcale nie jest taki zły i powoli zaczyna wracać do normalnego życia po tym, jak wszyscy zachłysnęliśmy się dietą bez pszenicy. Z punktu widzenia Tradycyjnej Medycyny Chińskiej spożywanie zbóż ma istotne znaczenie dla utrzymania naszego organizmu w dobrym zdrowiu. W zrównoważonej diecie Pięciu Przemian, każde ze zbóż ma unikalne właściwości i wspiera poszczególne organy, i tak: pszenica wzmacnia wątrobę, żyto serce, proso i kukurydza żołądek i trzustkę, ryż płuca, a jęczmień nerki. Wyrzucenie tych zbóż z jadłospisu może więc spowodować różnego rodzaju niedobory, dlatego też zanim zdecydujemy się pod wpływem mody na tak dużą zmianę diety, warto sprawdzić, czy w naszym przypadku rzeczywiście mamy do czynienia z nietolerancją glutenu czy może nawet z celiakią. Zrobienie odpowiednich testów z pewnością nam w tym pomoże. Osobiście wykonałam testy na nietolerancje pokarmowe, z których wynika, że nie mogę spożywać zbóż zawierających gluten, ale co ciekawe nie mogę też jeść jednego ze zbóż bezglutenowych :)

Osoby, które po spożyciu zbóż zawierających gluten często doświadczają różnych problemów jelitowo-żołądkowych, takich jak biegunka lub zaparcia, wzdęcia, ból brzucha, obniżenie nastroju, bóle głowy czy też doświadczają chronicznego zmęczenia, powinny zrobić specjalistyczne badania. Jeśli okaże się, że nie chorują na celiakię i nie mają też nietolerancji pokarmowych, przyczyna tych dolegliwości może leżeć w diecie osłabiającej siłę trawienną organizmu. Dlatego warto wyeliminować z jadłospisu całkowicie na okres nie dłuższy niż 6 tygodni zboża zawierające gluten, produkty mleczne, produkty surowe, alkohol oraz cukier w każdej postaci – także fruktozę. W tym czasie należy jeść niewielkie ilości zbóż bezglutenowych, warzywa, strączki (tofu), mięso (jeśli ktoś je) oraz przyjmować probiotyki. Oczywiście wszystkie posiłki powinny być gotowane. Warto też udać się do specjalisty/lekarza TMC, żeby zalecił zioła poprawiające trawienie i przyjmować je w czasie trwania diety eliminacyjnej. I tak po okresie 6 tygodni może się okazać, że nasz organizm się oczyścił i nasza nadwrażliwość na gluten zniknęła :) Jednak, zanim ktoś zdecyduje się na tego rodzaju dietę eliminacyjną, powinien udać się najpierw do lekarza pierwszego kontaktu, żeby sprawdzić, czy w jego przypadku jest to wskazane, a następnie wybrać się do specjalisty/lekarza TMC, żeby uzyskać więcej szczegółów :)

Jeśli jednak nie pomoże nam dieta eliminacyjna, warto zrobić jeszcze jedną rzecz, zrezygnować całkowicie ze zbóż oraz innych produktów pochodzących z konwencjonalnych upraw i zastąpić je produktami ekologicznymi. Wszyscy mamy już teraz świadomość, w jaki sposób uprawia się zboża, żeby uzyskać jak największe plony – sztuczne nawozy, środki ochrony roślin, modyfikacje genetyczne. Wszystko to zmienia nasz metabolizm i szybko staje się źródłem naszej nadwrażliwości na różne składniki pożywienia pochodzącego z takich upraw. Warto też wprowadzać jak najwięcej tak zwanych starych odmian zbóż do naszej diety, takich jak chociażby orkisz, pszenica płaskurka czy też pszenica samopsza, i unikać żywności przetworzonej, niecertyfikowanej. Sześciokątna pieczęć z napisem Bio jest na rynku spożywczym jedyną gwarancją, że mamy do czynienia z produktem pochodzącym z upraw ekologicznych, a producent przestrzega norm właściwych dla tej produkcji oraz że ich jakość jest na bieżąco kontrolowana przez odpowiednie instytucje państwowe :)

A tymczasem zapraszam na bezglutenowe naleśniki, które każdy z nas – a nie tylko osoby pozostające na diecie bezglutenowej – może od czasu do czasu sobie przygotować :)

Wegańskie, bezglutenowe naleśniki z liśćmi kalafiora

Rodzaj posiłku: naleśniki
Podajemy razem z: gotowanymi warzywami, pastami, owocami – wytrawne lub na słodko
Wegetariański: tak
Wegański: tak
Bezglutenowy: tak
Pięć Przemian: wzmacnia narządy trawienne
Ilość porcji: 10 – 12 naleśników
Składniki: mąka kukurydziana, mąka ryżowa, siemię lniane, mleko sojowe, liście kalafiora, liście szpinaku, świeży tymianek

IMG_1343new

Składniki

  • 170 g mąki kukurydzianej
  • 70 g mąki ryżowej (białej)
  • 3 lekko czubate łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka siemienia lnianego
  • szczypta pieprzu
  • szczypta soli
  • 250 ml mleka sojowego
  • 250 ml zimnej wody
  • 40 g liści kalafiora (gruby nerw liścia usuwam, drobniejsze zostawiam)
  • 20 g szpinaku baby
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 1 łyżka oleju tłoczonego na zimno
  • olej do smażenia

Przygotowanie

  1. Składniki wrzucam po kolei do kielicha blendera i miksuję do uzyskania gładkiej jednolitej konsystencji. Następnie odstawiam na bok na 20 – 30 minut. (Ważne, żeby blender miał dużą moc, przynajmniej 700 W – mój ma 1000 W – tak żeby składniki dobrze się połączyły).
  2. Rozgrzewam patelnię o średnicy ok. 20 cm, dodaję olej, ok. 1/3 łyżeczki na naleśnik (można użyć oleju kokosowego do smażenia), rozgrzewam olej, wlewam około 60 – 80 ml masy na jeden naleśnik i smażę na dużym ogniu przez 1 minutę na pierwszej stronie, a po odwróceniu przez około 30 sekund do 1 minuty – to już kwestia osobistego wyczucia i tego, co lubimy :) Pierwszy naleśnik zazwyczaj wychodzi mniej udany :)
  3. Po usmażeniu wykładam naleśniki po kolei, jeden na drugi na talerz, który owijam papierem do pieczenia. W ten sposób naleśniki do momentu, aż wszystkie zostaną usmażone, leżą sobie pod „ciepłą kołderką” :)  Zauważyłam, że dzięki temu są bardziej sprężyste i delikatniejsze.
  4. Przed podaniem smaruję ulubioną pastą roślinną i dodaję ugotowane warzywa, strączki, tofu, itp. Można też użyć masła orzechowego i owoców/konfitury owocowej.

Są pyszne, zastanawiam się, jak mogłam bez nich żyć do tej pory :) Enjoy!

Wasza,

                Grainma

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_1215web

Konfitura z rabarbaru, truskawek i … czerwonej kapusty :)

Dodałam do mojej konfitury z rabarbaru i truskawek drobno posiekaną czerwoną kapustę nie dlatego, że chciałam zaszokować kogoś moimi pomysłami, ale dlatego, że zaczęłam się zastanawiać, w jaki sposób mam przyrządzać wszystkie te cudownie słodkie owocowe dżemy, konfitury, musy oraz zupy, żeby przestały mi szkodzić? Jak powszechnie wiadomo, kiedy zjemy posiłek zawierający dużo cukru, nasza insulina zaczyna szaleć i z czasem prowadzi nas to prosto do insulinooporności. Co więc zrobić, żeby nie odmawiać sobie przyjemności jedzenia tych wspaniałych orzeźwiających i lekko kwaśnych konfitur, a równocześnie zachować to, co mamy najcenniejsze, czyli nasze zdrowie? Warzywa, a zwłaszcza kapustne, zawierają całe mnóstwo dobroczynnego błonnika, który spowalniając wchłanianie węglowodanów, reguluje tym samym poziom insuliny i zapobiega wahaniom poziomu cukru we krwi. Kiedy więc przygotowujemy jakąś potrawę z owoców, warto dodać do niej warzywa zawierające błonnik, zwłaszcza takie, które będą smakowo pasować. Dodam jeszcze, że truskawki, które są jednym ze składników mojej konfitury, również zawierają sporo błonnika. Po zjedzeniu więc naleśników z tą konfiturą poziom cukru we krwi nie powinien się tak bardzo już wahać :)

Zawsze staram się dopasować moją dietę do zmieniających się pór roku, pomaga mi w tym bardzo wiedza z zakresu Pięciu Przemian (Tradycyjna Medycyna Chińska), dlatego też do mojej konfitury dodałam rabarbar, który między innymi wzmacnia Serce i jest pomocny w przypadku zastojów Krwi – jesteśmy teraz w Przemianie Ognia, tak więc produkty wzmacniające ten nasz najważniejszy narząd są jak najbardziej na czasie :)  Rabarbaru powinny unikać kobiety w okresie menstruacji, ponieważ może on spowodować większe krwawienie, a także osoby mające biegunkę – ze względu na jego przeczyszczające właściwości. Rabarbar, o czym mało osób wie, pomaga też w przypadku infekcji bakteryjnych – wykazuje więc podobne działanie, jak antybiotyk. Warto więc jeść świeży rabarbar w sezonie, ale warto też przygotować konfiturę z rabarbaru, żeby mieć go zawsze pod ręką, zwłaszcza w sezonie tzw. grypowym.

Zapraszam na przepis!

Konfitura z rabarbaru, truskawek i… czerwonej kapusty :)

Rodzaj posiłku: konfitura owocowo-warzywna
Podajemy jako: dodatek do ryżu, jaglanki, jako nadzienie do naleśników, na chleb, na gofry
Wegetariański: tak
Wegański: tak
Bezglutenowy: tak
Pięć Przemian: działanie orzeźwiające, wzmacnia Serce
Ilość porcji: 2 – 4 słoiczki, około 1 litra konfitury
Składniki: rabarbar, truskawki, czerwona kapusta, cukier kokosowy/trzcinowy, kardamon, cynamon, skórka pomarańczowa, agar-agar

IMG_1247new

Składniki

  • 750 ml wody
  • 300 g czerwonej kapusty, umytej, bez zewnętrznych liści, część powyżej głąba
  • 200 g cukru trzcinowego nierafinowanego lub cukru kokosowego, ewent. białego
  • 5 -6 zielonych kardamonów
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu, najlepiej naturalnego
  • szczypta soli
  • 300 g rabarbaru po umyciu i obcięciu końcówek
  • 300 g umytych truskawek bez szypułek
  • 1 lekko czubata łyżeczka agar-agar (3 g)
  • 1 czubata łyżka świeżo otartej skórki pomarańczowej (z jednej większej pomarańczy)

Przygotowanie

  1. Czerwoną kapustę kroję w krótkie, bardzo cienkie paski i przekładam do miski.
  2. Osobno doprowadzam wodę w dużym garnku do wrzenia. Do gotującej się wody wrzucam pokrojoną drobno czerwoną kapustę. Gotuję przez 10 minut od ponownego zagotowania się. Następnie wrzucam cukier i gotuję przez kolejne pięć minut od zagotowania się. Dodaję kardamon, cynamon oraz rabarbar i truskawki i znów gotuję przez  5 minut od zagotowania się.
  3. W międzyczasie wrzucam do małej miseczki agar-agar, wlewam 3 -4 łyżki wody i mieszam, aż agar się rozpuści. Zostawiam na 2 -3 minuty. Najlepiej byłoby zrobić to w trakcie tych pięciu minut po wrzuceniu rabarbaru i truskawek (ewent. można też namoczyć agar kilka minut wcześniej). Następnie wlewam rozpuszczony agar do gotującej się konfitury, mieszam, żeby dokładnie go rozprowadzić i gotuję konfiturę z agarem przez kolejne pięć minut.
  4. Odstawiam z ognia, studzę przez kilkanaście minut i nakładam do słoiczków. Robiłam tę konfiturę już kilkakrotnie, ale zawsze zużywaliśmy ją na bieżąco. Jednak można przełożyć ją do gorących wysterylizowanych słoików, zamknąć i odwrócić na pół godziny do czterdziestu minut. Jeśli ma być przechowywana trzeba będzie podwoić ilość cukru.
  5. Jeśli zachowacie kolejność wrzucania składników, otrzymacie potrawę przygotowaną według Pięciu Przemian.

Ma niezwykły, wytworny smak, przepiękny kolor, cieszy wzrok i podniebienie – moja rodzina jest zachwycona :)

IMG_1266newnew

Smacznego!

                                        Wasza, Grainma :)

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_1128web

Chłodnik z rabarbaru i czerwonej kapusty – na słodko

Rabarbar, czerwona kapusta, grapefruit oraz pomarańcza to, jak się okazuje, jedno z lepszych połączeń smakowych. Mam nadzieję, że podobnie jak ja, od razu zakochacie się w tym orzeźwiającym chłodniku. Jest doskonały na upalne dni, kiedy żar leje się z nieba, a do tego wzmacnia Serce i ochrania je przed nadmiarem gorąca:)

Zgodnie z Tradycyjną Medycyną Chińską wchodzimy właśnie w Przemianę Ognia i sprawy Serca znajdą się w centrum naszego zainteresowania, nieprzypadkowo uważa się, że Maj to miesiąc zakochanych par :) Serce jest najważniejszym organem naszego ciała, pozostałe organy zawsze w jakiś sposób odnoszą się do Serca, odżywiając je lub ochraniając. Serce zawiaduje naczyniami krwionośnymi, mową, snem i pamięcią długoterminową, a przede wszystkim jest siedzibą naszego ducha (shen) i to właśnie dzięki temu Serce jest w pełni świadome tego, co dzieje się w naszym ciele oraz na zewnątrz nas. Kiedy jest zdrowe, wszystkie elementy naszego życia pozostają w równowadze, kiedy zaczyna chorować, nasze ciało również choruje, a nasze życie pogrąża się w chaosie – tak naprawdę się dzieje! Dlatego tak ważne jest, żebyśmy dbali przede wszystkim o Serce – to jest źródło wszystkiego, źródło naszego zdrowia i udanego życia. Unikajmy więc sytuacji, które ranią nasze Serce i sami też nie krytykujmy innych, nie rańmy ich, bo możemy w ten sposób negatywnie wpłynąć na ich życie. Proszę, weźcie to sobie do Serca :) Jeśli nasze Serce jest w równowadze, jesteśmy zdolni do odczuwania radości i przede wszystkim miłości, która jest kluczem do spełnionego i szczęśliwego życia. Tam, gdzie jest miłość, rzeczy stają się proste i wszystko się udaje. Warto więc szukać takich związków z ludźmi, w których możemy doświadczać miłości i radości, a unikać tych, w których jest  dużo trudnych emocji, gniewu, konfliktów, ponieważ mogą stać się one źródłem naszego upadku.

Dodam jeszcze, że to wszystko działa też w przeciwnym kierunku, jeśli w naszym życiu panuje chaos, powinniśmy uporządkować nasze Serce – czy jesteśmy we właściwym związku?, czy lubimy naszą pracę?, czy mamy dobre relacje z otaczającymi nas ludźmi?, czy uporządkowaliśmy kwestie duchowe (religijne)? Jeśli chcemy gdzieś należeć, ale wciąż coś nie wychodzi, być może po prostu tu nie pasujemy :) Im szybciej to zrozumiemy i poszukamy odpowiednich dla nas rzeczy, tym prędzej uporządkujemy chaos w naszym  życiu i co najważniejsze, zadbamy o Serce.

Zapraszam na przepis :)

Chłodnik z rabarbaru i czerwonej kapusty

Rodzaj posiłku:  zupa o lekko słodkim smaku, chłodnik
Podajemy z: śmietanką kokosową lub sojową/owsianą, kwiatami jadalnymi
Wegetariański: tak
Wegański: tak
Bezglutenowy: tak
Pięć Przemian: działanie orzeźwiające, wzmacnia Serce
Ilość porcji: 4 – 6
Składniki: rabarbar, czerwona kapusta, cukier kokosowy/trzcinowy, kardamon, wanilia, chili, sok z grapefruita, sok z pomarańczy, skórka pomarańczowa, śmietanka kokosowa lub inna

IMG_1150web

 

Składniki

  • 5 lekko czubatych łyżek cukru kokosowego/trzcinowego/innego
  • 625 ml gorącej wody
  • 300 g rabarbaru, umytego, końcówki obcięte, pokrojonego w nieduże kawałki
  • 1 laska wanilii, ziarenka wyjęte
  • 300 g czerwonej kapusty, umytej, bez głąba i zewnętrznych liści, drobno pokrojonej
  • 3 ziarna zielonego kardamonu lub 1/2 łyżeczki zmielonego
  • 1/8 łyżeczki zmielonego chili
  • szczypta soli
  • 250 ml soku z pomarańczy
  • 125 ml soku z grapefruita
  • 1 czubata łyżeczka skórki pomarańczowej
  • ubita śmietanka kokosowa na wierzch
  • świeżo otarta skórka pomarańczowa na wierzch

Przygotowanie

  1. Do szerokiego rondla wrzucam cukier, a następnie wlewam gorącą wodę. Doprowadzam do wrzenia na dużym ogniu, a następnie zmniejszam ogień i gotuję na średnim ogniu do momentu, aż na powierzchni syropu zaczną pojawiać się pojedyncze duże bąble. Wówczas od razu wrzucam rabarbar, ziarenka wanilii i laskę wanilii, kapustę, kardamon, chili. Gotuję przez 20 minut. Odstawiam na bok na 15 minut, żeby smaki dobrze się połączyły.
  2. Następnie przerzucam do miski blendera (można też użyć blendera ręcznego, jeśli ma dużą moc), dodaję szczyptę soli, sok z pomarańczy, sok z grapefruita, skórkę z pomarańczy i miksuję do uzyskania jak najgładszej konsystencji. Jeśli chłodnik jest nadal ciepły, odstawiam na bok do całkowitego wystudzenia, ale nie schładzam go w lodówce. Jeśli jednak przygotowujemy go w upalny dzień, można go wstawić do lodówki na godzinę.
  3. Podaję z ubitą śmietanką kokosową, skórką pomarańczową oraz kwiatami jadalnymi.
  4. Ja nie mogłam się  od tego chłodnika oderwać, jest przepyszny :)

With love and joy,

                 Wasza, Grainma

Uwagi

  1. Cukier kokosowy ma bardzo niski indeks glikemiczny (35) i nie powoduje skoku insuliny, dlatego warto go dodawać do słodkich potraw jak najczęściej, zamiast np., daktyli, które mają naprawdę wysoki IG  (70).
  2. Jeśli zachowacie kolejność wrzucania składników, uzyskacie potrawę przygotowaną według Pięciu Przemian :)

 ………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0999web2

Czekoladowo-kokosowe pralinki z czerwoną kapustą

Pralinki, które dziś przygotowałam, zawierają składniki wzmacniające Serce i Układ Krążenia – kokos, czerwoną kapustę, gorzką czekoladę – a do tego są bogatym źródłem błonnika, pochodzącego zarówno z mąki kokosowej, jak i z kapusty – dzięki temu zawarty w czekoladkach cukier będzie wolno się wchłaniał, a my będziemy mogli je jeść bez poczucia winy i bez obaw o nasz wygląd :) Kiedy organizujemy latem ogrodowe party, warto przygotować kilka potraw z czerwoną kapustą, ponieważ wspomaga ona pracę wątroby i tym samym ułatwia trawienie potraw. Warto też uwzględnić w menu potrawy zawierające gorzką czekoladę (ok. 70% kakao) – jak wykazały badania, regularne spożywanie gorzkiej czekolady zmniejsza ryzyko chorób serca, a także zawału.

Nieprzypadkowo zamieszczam przepis na te pralinki teraz na blogu. Już za niecałe dwa tygodnie zacznie się nowy cykl w przyrodzie – wejdziemy w Lato i w fazę Przemiany Ognia (TMC). Jest to czas wielkiej aktywności w przyrodzie i my również w naturalny sposób doświadczymy przypływu energii i będziemy w stanie dosłownie „góry przenosić”. Przemiana Ognia jest związana z Sercem i Układem Krążenia. Latem musimy szczególnie uważać na Serce, które jest z natury jin, dlatego też bardzo szkodzą mu wysokie temperatury, nasza nadmierna aktywność oraz silne emocje. Pomaga natomiast smaczne jedzenie (Serce jest połączone z językiem), a zwłaszcza potrawy o gorzkim smaku, takie jak np. kakao, oraz jedzenie gotowane/pieczone na ogniu. Mania letniego grillowania to nie przypadek. Pieczemy mięso, warzywa, ryby na ogniu, ponieważ nasz organizm potrzebuje latem właśnie tego lekko przypalonego (gorzkawego) smaku i dymnego aromatu – w ten sposób wzmacniamy Serce. Przy grillu spotykamy się zazwyczaj z rodziną oraz przyjaciółmi i spędzamy z nimi miło czas. Spokojna radość to najlepszy balsam dla naszego przemęczonego Serca :)

Jeśli udało się Wam przygotować w międzyczasie mój mus z czerwonej kapusty, pewnie już wiecie, że nie czuje się w nim tego specyficznego smaku kapusty, pochodzącego z zawartej w niej siarki (mającej notabene zbawienny wpływ na nasz organizm)? W czekoladowych pralinkach ten smak również nie jest wyczuwalny. Moja rodzina i przyjaciele uwielbiają te pralinki, które wręcz rozpływają się w ustach – aksamitne, czekoladowe, wilgotne – z ciekawym dodatkiem w tle, którego nikt nie potrafi rozpoznać. Musicie tego spróbować, zachęcam :)

Czekoladowo-kokosowe pralinki                                      z czerwoną kapustą

12 – 14 pralinek

IMG_1058web

Składniki

  • 280 g czerwonej kapusty, część powyżej głąba
  • 230 g jasnego cukru trzcinowego lub ewent. drobnego cukru białego
  • 375 ml wywaru z kapusty
  • 1 łyżeczka naturalnej esencji waniliowej
  • 3/4 łyżeczki zmielonego kardamonu
  • 3/4 łyżeczki zmielonego anyżu (nasion)
  • 3/4 łyżeczki zmielonego cynamonu
  • szczypta soli
  • 3 łyżki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • świeżo otarta skórka z jednej średniej pomarańczy
  • świeżo otarta skórka z jednej średniej cytryny
  • 4 łyżki wiórków kokosowych, drobnych
  • 4 – 5 łyżek mąki kokosowej naturalnej (nie z kopry)
  • 100 g gorzkiej czekolady o zawartości 64% kakao
  • osobno cynamon lub wiórki kokosowe do obtoczenia
  • ewentualnie osobno 150 g cukru pudru

Przygotowanie

  1. Kapustę kroimy najpierw na kilka mniejszych kawałków, a następnie w  bardzo cienkie plasterki, o grubości około 2 -3 mm. Jeżeli się zdarzy czasem grubszy kawałek, nie stanowi to dużego problemu. Następnie wrzucamy ją do garnka i zalewamy gorącą wodą, w takiej ilości, żeby tylko przykryła kapustę. Gotujemy pod przykryciem przez 15 minut od zagotowania, na średnim ogniu. Zestawiamy z ognia i dobrze odcedzamy. Płynu nie wylewamy, będzie nam jeszcze potrzebny.
  2. Szeroki rondel, najlepiej o grubym dnie, rozgrzewamy na dużym ogniu, następnie wsypujemy cukier i wlewamy wywar z kapusty (375 ml), jeśli jest go mniej, łączymy go z wodą. Doprowadzamy całość do wrzenia, przez cały czas na dużym ogniu, i czekamy, aż na powierzchni syropu zaczną pojawiać się pojedyncze duże bąble, wówczas wrzucamy ugotowaną kapustę, po kolei przyprawy, sok pomarańczowy, skórkę pomarańczową otartą z połowy średniej pomarańczy oraz skórkę cytrynową otartą z połowy średniej cytryny. Ponownie doprowadzamy syrop do wrzenia na dużym ogniu, następnie zmniejszamy ogień i na średnim ogniu gotujemy przez 10 minut.
  3. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy na bok na 40 minut.
  4. Następnie kapustę odsączamy z syropu na sicie – płynu nie wylewamy, może być nam jeszcze potrzebny, poza tym nadaje się – jako pyszny syrop – do placków lub naleśników.
  5. Odsączoną kapustę przekładamy do większej miski, dodajemy wiórki kokosowe, mąkę kokosową, otartą skórkę pomarańczową z pozostałej połowy pomarańczy oraz otartą skórkę cytrynową z pozostałej połowy cytryny. Miksujemy składniki blenderem ręcznym, ale w taki sposób, żeby pozostały gdzieniegdzie niewielkie nie zmiksowane kawałki kapusty, będą one w pralinkach przypominać trochę rodzynki.
  6. Osobno rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej i dodajemy masę z kapusty. Dokładnie łączymy składniki. Kiedy masa przestygnie, dzielimy ją na 12 – 14 części i formujemy kulki. Jeśli masa jest za rzadka, można dodać jeszcze trochę mąki kokosowej (chodzi o to, że możecie mieć mąkę z różnych źródeł, każda może trochę inaczej absorbować płyny), pamiętając jednak, że czekolada zagęści masę, kiedy już włożymy kulki do lodówki. 
  7. Uformowane kulki obtaczamy w zmielonym cynamonie albo w wiórkach kokosowych lub jeśli chcemy mieć wersję bardziej ekskluzywną – w lukrze.
  8. Do przygotowania lukru będzie nam potrzebny cukier puder oraz syrop pozostały po gotowaniu kapusty. Jeśli go dodamy do cukru, uzyskamy piękny fioletowy kolor, widoczny na zdjęciach. I tak, wrzucamy cukier puder do miski (150 g), a syrop doprowadzamy do wrzenia. Kiedy zaczyna się gotować, zestawiamy z ognia i od razu wlewamy 3 łyżki syropu do cukru pudru. Mieszamy i jeśli lukier nadal jest bardzo gęsty, dodajemy więcej syropu, aż do uzyskania bardziej rzadkiej konsystencji, takiej, żeby udało się pokryć pralinki. Po nałożeniu lukru praliny wkładamy do lodówki na 6 – 8 godzin.
  9. Jeśli zachowacie kolejność dodawania składników, otrzymacie pralinki przygotowane według Pięciu Przemian.

Zachęcam do wypróbowania tych pralinek, są niesamowite, zaskakujące, mam nadzieję, że będą Wam tak smakować, jak smakują mi i mojej rodzinie.

Love,

                       Grainma

IMG_1006web

 ………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0939web1

Mus z czerwonej kapusty na słodko

Deser z czerwonej kapusty? I do tego nie smakuje jak kapusta? Czy to możliwe? Tak, jak najbardziej! Dzięki odpowiednio dobranym składnikom wszystko jest możliwe:) Jakiś czas temu w jednej z dobrych restauracji z tradycyjną kuchnią polską jadłam dobrze przyrządzoną czerwoną kapustę z jabłkami i rodzynkami – czyli zawierającą słodkie dodatki. Wtedy do mnie dotarło, że smaki te do siebie pasują, że czerwona kapusta aż się prosi o coś słodkiego i postanowiłam trochę poeksperymentować z tym zdrowym niskokalorycznym warzywem, zawierającym całe mnóstwo błonnika i co najważniejsze – odmładzającym umysł i ciało. Czerwona kapusta tak naprawdę nie jest czerwona tylko fioletowa, a to oznacza, że zawiera ona olbrzymią ilość antyoksydantów – im ciemniejszy kolor warzywa lub owocu, tym więcej przeciwutleniaczy i tym silniejsze działanie antyaging :)

W sekrecie powiem Wam – tylko nie powtarzajcie tego dalej :) –  że jestem prawdziwą psychofanką czerwonej kapusty – ze względu na jej dobroczynne działanie :) Uwielbiam jej smak, kolor oraz właściwości, o których pisałam już kilkakrotnie, także na moim wcześniejszym blogu: www.mariolabialolecka.com. W tym miejscu możecie więcej się dowiedzieć kilk. Gdybyśmy chcieli spojrzeć na to wyjątkowe warzywo pod kątem TMC (Pięciu Przemian), to zauważymy, że kapusta (zarówno biała, jak i czerwona)  oczyszcza Krew, wzmacnia Jelita, Płuca, a także Żołądek i Śledzionę. Oznacza to także, że wpływa korzystnie na nasze emocje. Jeśli mamy tendencję do zamartwiania się, a do tego jeszcze nie możemy uwolnić się od natrętnych myśli, warto przez jakiś czas jeść regularnie różne potrawy przyrządzone w oparciu o kapustę, np. barszcz ukraiński, surówkę z kiszonej kapusty, a także od dziś – deser z czerwonej kapusty :) :)

Przy okazji chciałabym tu powiedzieć o jednej ważnej rzeczy. Zauważyłam, że coraz więcej osób uczy się ostatnio Pięciu Przemian (TMC) na różnych kursach i bardzo mi się to podoba, jestem za  – wspaniale to słyszeć :) Warto jednak, pamiętać, że nikt nie jest w stanie nauczyć się Pięciu Przemian na jednym kursie, to dobre na początek, ale jeśli chcecie pracować z ludźmi, ewentualnie sami prowadzić kursy,  musicie zgłębić tę wiedzę, a to wymaga czasu i doświadczenia. Zajmuję się tym tematem już ponad dwadzieścia lat, a do tego odżywiam się w ten sposób od naprawdę wielu lat – mogę nawet powiedzieć, że w zasadzie wychowałam się na diecie Pięć Przemian – zetknęłam się z tą wiedzą, mając 16 lat, kiedy  po raz pierwszy otrzymałam serię zabiegów akupunktury i wskazówki dietetyczne (dawno temu w Elblągu, od lekarza medycyny zachodniej, który równocześnie był lekarzem TMC). I chociaż sporo wiem na ten temat i mam całe mnóstwo osobistych doświadczeń, wciąż się uczę i dowiaduję nowych rzeczy – to naprawdę długi proces, bądźcie odpowiedzialni, proszę :)

Czerwona kapusta na słodko wchodzi na stałe do mojej kuchni, wkrótce udostępnię jeszcze inne słodkości z tą superżywnością. Zapraszam! Dzisiejszy przepis polecam zwłaszcza na ciepłe dni, ponieważ ma charakter orzeźwiający, wspaniale równoważy przegrzane ciało, idealny po powrocie do domu z plaży. Nie polecam jednak na śniadanie, chyba że ktoś ma przegrzany organizm, ale to też tylko przez krótki okres czasu. Przepis jak zawsze przygotowany jest wg Pięciu Przemian, rozpoczynamy w Przemianie Ognia (wrzątek) i potem po kolei: Ziemia, Metal, Woda, Drewno, najlepiej robiąc krótkie przerwy pomiędzy dodawaniem kolejnych składników, ale nie jest to niezbędne w takim codziennym gotowaniu (nie terapeutycznym), podobnie jak nie trzeba wrzucać składników zgodnie z Przemianami – wystarczy, że wszystkie smaki (pięć) będą obecne w potrawie.

Mus z czerwonej kapusty na słodko

Kilka porcji

IMG_0964web1

Składniki

  • 500 ml wrzącej wody
  • 700 g czerwonej kapusty (bez liści zewnętrznych i głąba), pokrojonej w kostkę o boku ok. 3 – 4 cm
  • 1 opakowanie szafranu – 0,12 g
  • 5 zielonych kardamonów
  • 1 anyż gwiazdkowaty
  • szczypta soli
  • 500 ml soku z jabłek, tłoczonego
  • 1 lekko czubata łyżeczka skórki pomarańczowej
  • 1 lekko czubata łyżeczka skórki z cytryny
  • 1 łyżka wanilii
  • 60 g cukru kokosowego lub innego
  • szczypta czerwonego pieprzu lub innego
  • szczypta soli
  • 125 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 1 lekko czubata łyżeczka skórki pomarańczowej
  • śmietanka kokosowa (czyli puszka mleka kokosowego, schłodzonego przez noc w lodówce. Po otwarciu puszki powinniśmy mieć trochę płynu i zagęszczone mleko, które będziemy ubijać). Można też użyć 200 ml śmietanki z mleka krowiego, jeśli ktoś nie jest weganinem.
  • 250 g świeżych truskawek
  • 3 łyżki ziaren maku
  • 1 – 2 łyżki wiórków kokosowych
  • Osobno ubita śmietanka kokosowa z kolejnej puszki mleka kokosowego

Przygotowanie

  1. Zagotowuję wodę w garnku (500 ml) i wrzucam pokrojoną czerwoną kapustę. Dodaję szafran, kardamon, anyż oraz szczyptę soli. Następnie wlewam 500 ml soku jabłkowego. Płyn nie musi w całości przykrywać kapusty, może ona trochę wystawać ponad powierzchnię wody z sokiem. Dodaję skórkę cytrynową i pomarańczową i wszystko krótko mieszam. Przykrywam garnek, doprowadzam do wrzenia, a następnie gotuję na małym ogniu przez 40 minut.
  2. Po ugotowaniu wyjmuję kardamon i anyż, następnie odsączam na sicie. Wywaru nie wylewam, będzie jeszcze potrzebny.
  3. Ugotowaną kapustę przekładam do miski (jeśli używam ręcznego blendera) lub do misy malaksera/blendera. Dodaję 125 ml wywaru z gotowania kapusty, wanilię, cukier kokosowy, pieprz oraz sól i wlewam 125 ml soku pomarańczowego. Na koniec wrzucam skórkę pomarańczową. Miksuję do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji. Jeśli kapusta jest włóknista i płynu jest za mało, żeby ją zmiksować na gładko, można dodać więcej wywaru i soku. Ważne, żeby konsystencja była dość gęsta, nie może zamienić się w smoothie :) ponieważ będziemy jeszcze dodawać ubitą śmietankę kokosową.
  4. W osobnej misce ubijam śmietankę kokosową, a następnie łączę ją delikatnie ze zmiksowaną kapustą. Możecie dodać całą śmietankę od razu lub trochę się pobawić, tak żeby uzyskać kilka różnych warstw kolorystycznych. Ja dodałam do dolnej warstwy śmietankę w proporcjach 1 : 3 – jedna czubata łyżka śmietanki, 3 czubate łyżki zmiksowanej kapusty. Ostatecznie nie wpływa to na smak całego deseru, ponieważ warstwy i tak się wymieszają, kiedy będziemy go jeść.
  5. W międzyczasie przygotowuję posypkę z maku i wiórków kokosowych. Wrzucam mak i wiórki na rozgrzaną patelnię i prażę do momentu, aż wiórki zaczną zmieniać kolor na brązowy. Zdejmuję z ognia i od razu przekładam do osobnej miski. Bardzo ciekawy akcent w deserach, polecam :)
  6. Osobno kroję truskawki w kostkę.
  7. Na koniec układam warstwy – mus z kapusty/posypka/pokrojone truskawki/mus z kapusty/truskawki/posypka – na wierzch kładę ubitą śmietankę kokosową i truskawki, można też dodać odrobinę posypki – tak jak na zdjęciach. Można też oczywiście dać więcej warstw – up to you.

Jest przepyszny! Znika w dwie minuty :) Naprawdę udana kompozycja smaków i konsystencji. Odważycie się? :)

                                Love, Grainma

 ………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0889new

Czekoladowy mus z bakłażana

Bakłażan na słodko? Czy to da się zjeść? Najchętniej przygotowujemy bakłażany nadziewane kaszą, orzechami lub serem feta, lubimy też smażone, czasami  przyrządzamy także zupy-krem, ale mało kto wie, że z bakłażana można przygotowywać także smaczne potrawy na słodko. Czym tak naprawdę jest bakłażan? Warzywem? Owocem? A może jagodą, jak sugerują niektórzy?  Czy można jeść skórkę bakłażana? Jakie właściwości  ma bakłażan i w przypadku jakich chorób jest pomocny? Bakłażan jest naprawdę niezwykły, wspomaga pracę wątroby, żołądka, trzustki, płuc oraz narządów kobiecych, poprawia krążenie i ma właściwości ochładzające ciało. Do tego jest niskokaloryczny. Okazuje się, że bakłażan wspaniale sprawdza się nie tylko w daniach wytrawnych, ale można też przygotować na jego bazie wyjątkowe desery, być może dlatego, że bakłażan tak naprawdę nie jest warzywem, tylko owocem, a konkretnie jagodą :) Skórka bakłażana ma również właściwości zdrowotne, okazuje się, że zawiera ona nasuninę, związek, który ogranicza namnażanie się komórek rakowych, warto więc do potraw dodawać bakłażana razem ze skórką. 

Bakłażan nie ma intensywnego smaku, dlatego dobrze przyjmuje różne przyprawy, takie jak na przykład wanilia czy cynamon. Bakłażan lubi się z czekoladą, dlatego do moich deserów z bakłażana dodaję czekoladę, zazwyczaj gorzką. Dużym odkryciem smakowym było dla mnie połączenie czekoladowego musu z bakłażana z musem jabłkowym, a także dodanie do deseru posypki z prażonych nasion maku i wiórków kokosowych. Do tego ubita śmietanka kokosowa i powstał naprawdę pyszny wegański deser, godny królewskiego stołu. Zapraszam :)

Czekoladowy mus z bakłażana

Bez glutenu, bez jajek, bez pszenicy, wegański mus czekoladowy, doskonale zrównoważony o ochładzających właściwościach :)

IMG_0882web

Składniki

  • 300 g bakłażana
  • gorąca woda
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej, najlepiej bez alkoholu
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • 3 łyżki oleju kokosowego extra virgin
  • 100 g gorzkiej czekolady o zawartości kakao 60%
  • 2 czubate łyżki cukru kokosowego lub trzcinowego
  • 1 puszka – 400 ml – mleka kokosowego lub śmietanki kokosowej
  • 3 łyżki maku niebieskiego
  • 3 łyżki drobnych wiórków kokosowych
  • kilka łyżek musu jabłkowego

Przygotowanie

  1. Bakłażana myjemy, obcinamy łodyżkę, a następnie kroimy w poprzeczne plastry i przekładamy do garnka. Wlewamy gorącą wodę, tak żeby tylko przykryła bakłażana i dodajemy 1 łyżeczkę esencji waniliowej oraz 1/2 łyżeczki cynamonu. Gotujemy przez 10 minut od zagotowania na małym ogniu. Zestawiamy z ognia, odsączamy na sicie – wody nie wylewamy ma ona dużo właściwości zdrowotnych, można ją wypić lub ugotować na niej kaszę, np. jaglaną – a na koniec przekładamy do większej miski.
  2. Do rozgrzanego niewielkiego rondla wrzucamy 2 łyżki oleju kokosowego, a kiedy się rozpuści, wrzucamy 70 g czekolady połamanej na kawałki i przez cały czas mieszając, rozpuszczamy ją na małym ogniu. Następnie wlewamy rozpuszczoną czekoladę do bakłażana, dodajemy 1 łyżeczkę esencji waniliowej, 1/2 łyżeczki cynamonu, cukier i miksujemy blenderem ręcznym do uzyskania gładkiej jednolitej konsystencji. Zostawiamy do przestudzenia.
  3. Osobno ubijamy przez 3 – 4 minuty śmietankę kokosową (więcej o śmietance kokosowej w tym miejscu ) do momentu, aż wyraźnie zwiększy swoją objętość i stanie się puszysta. Połowę ubitej śmietanki przekładamy do osobnej miski, wykorzystamy ją później, a pozostałą połowę dodajemy partiami do wystudzonego bakłażana, połączonego z czekoladą – może być lekko ciepły – przez cały czas ubijając masę. Odstawiamy na bok.
  4. Na rozgrzaną, suchą patelnię wrzucamy mak i wiórki kokosowe, prażymy do momentu aż część wiórków kokosowych lekko zbrązowieje. Przekładamy od razu do miski i studzimy.
  5. Osobno do rozgrzanego rondla wrzucamy 1 łyżkę oleju kokosowego, rozpuszczamy go i wrzucamy resztę czekolady – 30 g, ponownie rozpuszczamy czekoladę, a następnie wlewamy po 1 łyżce czekolady na dno miseczki lub słoiczka, do których nałożymy mus.
  6. Nakładamy mus do miseczek/słoiczków, układając na wierzch warstwami posypkę makowo-kokosową, mus jabłkowy, rozpuszczoną czekoladę i ubitą śmietankę kokosową. Można ozdobić bazylią, której smak pasuje do tego musu z bakłażana.

Ten mus to prawdziwe pyszności, wszystkie smaki pasują do siebie, co tu dużo mówić, po prostu „niebo w gębie” :)

Be happy,

                                 Love, Mariola

 ………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0848web

Falafle jaglane

Dziś w Gdańsku mgła, tak gęsta, że naprawdę można ją kroić. Nasłuchujemy, czy gdzieś od strony Zatoki nie dotrze do nas brzęk łańcuchów, a może nawet zobaczymy samego Jacka Sparrowa i jego statek – Czarną Perłę:) W takie dni – mgliste i dżdżyste zaczynam szukać jedzenia, które zrównoważy tę wilgoć na zewnątrz, zwłaszcza że słońca nie ma już od dłuższego czasu, a deszcz ze śniegiem nie przestaje padać. Jedzenie to powinno dostarczyć mi równocześnie energii, której nam w takich momentach najzwyczajniej w świecie brakuje. Kasza jaglana, ciecierzyca oraz mąka kokosowa to najlepsze produkty, które nie tylko uzupełnią brakującą energię, ale też usuną z ciała nadmiar wilgoci (zwłaszcza ciecierzyca i mąka kokosowa). Teraz to już prosta droga do przygotowania pysznych „Falafli jaglanych”, które nie tylko obłędnie smakują, ale też wzmacniają energię i sprawiają, że przestajemy się bać padającego bez końca deszczu:)

Wilgoć to jedna z ważniejszych kwestii, jeśli chodzi o nasze zdrowie. Słaby system trawienny, niezdolny do przekształcenia w pełni jedzenia, które spożywamy, sprawia, że w naszym ciele zaczynają gromadzić się płyny, zarówno w postaci wody, jak i śluzu oraz flegmy – niestety :) Chociaż nie brzmi to wszystko zbyt przyjemnie i chcielibyśmy trochę zamieść ten temat pod dywan, to jednak warto wiedzieć, że zarówno taka pogoda, jak i spożywanie dużych ilości surowego i zimnego jedzenia – także zimnego z natury (np. ogórek, pomidor), nie wpływa korzystnie na procesy trawienne zachodzące w naszym ciele. Brakuje ognia zarówno wewnątrz, jak na zewnątrz, więc jedzenie nie jest dobrze spalane. Jeśli dojdzie do tego wilgoć w mieszkaniu, bo na przykład mieszkamy blisko rzeki lub dom został postawiony na żyłach wodnych, nasz organizm może mieć duży problem z wilgocią. Osoby dotknięte tą chorobą  często są powolne, senne, zmęczone i ciężko im się myśli.  Jeśli coś takiego się wydarzy, trzeba zrezygnować z kanapek i słodyczy i przestawić się na rozgrzewające zupy lub jedzenie, które będzie miało charakter osuszający – czyli będzie zawierało ostre w smaku przyprawy, takie jak kmin rzymski, kolendra, kardamon czy majeranek. Powinniśmy unikać słonego jedzenia, a za to jeść więcej produktów o smaku gorzkim, np. orzechy włoskie, skórkę z cytryny lub pomarańczy. Dobrze jest też stosować moksę (rozgrzewające cygaro) w okolicy pępka – to przyspiesza metabolizm – po konsultacji z lekarzem.

Dzisiejsze „Falale jaglane” to moja odpowiedź na niepogodę :) W ich skład wchodzą zarówno ostre przyprawy, takie jak szczypiorek, kumin, kolendra i majeranek, jak i lekko gorzkie skórka cytrynowa oraz kurkuma, a do tego pochłaniająca wilgoć jak gąbka mąka kokosowa i osuszająca ciało ciecierzyca :)

Falafle jaglane

Kotleciki rozgrzewające ciało i budzące nas do życia. Całkowicie roślinne, bez glutenu, bez jajek, z dużą ilością dobroczynnego błonnika :)

IMG_0823web

Składniki

  • 1 czubata łyżka oleju kokosowego
  • 1 łyżka oleju zwykłego
  • 1 średnia cebula, drobno pokrojona
  • 200 g kaszy jaglanej
  • 1 lekko czubata łyżeczka mieszanki kminu rzymskiego i kolendry*
  • 1 łyżka majeranku
  • 2 łyżki posiekanego szczypiorku dymki (zielone części)
  • szczypta pieprzu
  • 500 ml wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka drobno posiekanej zielonej pietruszki
  • 1 łyżeczka świeżo  otartej skórki z cytryny
  • 130 g cukinii utartej na tarce o dużych oczkach – razem ze skórką
  • odsączona ciecierzyca z puszki (o pojem. 400 ml)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka zmielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka lekko czubata mąki ziemniaczanej
  • 2 czubate łyżki mąki kokosowej

Przygotowanie

  1. Rozgrzewamy garnek, w którym będziemy gotować kaszę jaglaną z przyprawami. Wrzucamy olej, a kiedy się rozgrzeje, dodajemy cebulę i smażymy mieszając przez 2 minuty na średnim ogniu. Następnie wrzucamy kaszę i mieszając smażymy przez kolejne 2 minuty. Na koniec dodajemy kmin z kolendrą, majeranek, szczypiorek, pieprz, sól oraz zieloną pieruszkę i podsmażamy przez 30 sekund – przez cały czas na średnim ogniu.
  2. Wlewamy wodę i zagotowujemy pod przykryciem na dużym ogniu. Odkrywamy na 20 sekund, ponownie przykrywamy i na małym ogniu gotujemy przez 15 minut.
  3. Ponownie zdejmujemy pokrywkę i wysypujemy na kaszę skórkę z cytryny, a na to kładziemy utartą cukinię.  Ponownie przykrywamy i gotujemy jeszcze przez 5 minut. Zestawiamy z ognia, mieszamy całość i zostawiamy na 10 minut do przestudzenia. Tak przygotowana kasza jest przepyszna, można ją zjeść osobno na śniadanie lub przełożyć do lunch boxa i wziąć ze sobą do pracy/szkoły – lub oczywiście przygotować wspaniałe falafle :)
  4. Osobno, kiedy kasza się gotuje, przekładamy odsączoną ciecierzycę do pojemnika malaksera i lekko rozdrabniamy, a następnie przekładamy do miski i dodajemy po kolei: proszek do pieczenia, kurkumę, siemię lniane, mąkę ziemniaczaną, mąkę kokosową. Dokładnie mieszamy.
  5. Łączymy przestudzoną kaszę jaglaną z ciecierzycą. Kasza powinna być ciepła, kiedy będziemy łączyć składniki. Kiedy masa nie jest już zbyt gorąca, formujemy okrągłe nieduże kotleciki i smażymy na patelni po 2 minuty z każdej strony na średnim ogniu. Następnie przykrywamy patelnię i smażymy pod przykryciem jeszcze przez 30 sekund na średnim ogniu, uważając, żeby się nie przypaliły.
  6. Podajemy do ziemniaków, makaronu, chleba, w bułce, do ugotowanych warzyw lub razem z sałatką. Można przechowywać w lodówce przez 2 – 3 dni. Smakowite kotleciki, które można podać zarówno w domu na  obiad, jak i wziąć do szkoły lub do pracy na drugie śniadanie czy też lunch – lub na piknik. Polecam :)

                                       Enjoy your food!

                                                                      Wasza,

                                                                                                       Grainma

P.S. Jeśli zachowacie kolejność dodawania składników, otrzymacie potrawę przygotowaną według Pięciu Przemian :)

*Mieszankę kmin rzymski z kolendrą przygotowujemy w prosty sposób – po 3 – 4 łyżki kolendry i kminu wrzucamy do młynka do ziół/kawy i drobno mielimy. Przekładamy do czystego słoiczka, a następnie dokładnie mieszamy. 

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0783web

Baba ganoush Marioli

Być może w to nie uwierzycie, patrząc na padający za oknem śnieg, ale mamy już wiosnę:) Wystarczy przyjrzeć się uważnie drzewom i temu, co dzieje się pod śniegiem, żeby szybko się o tym przekonać. Na drzewach zaczynają pojawiać się bazie i pierwsze pąki, a w ogrodach wyrastają już krokusy i przebiśniegi. Niestety, wszystko to zostało na razie przykryte grubą warstwą śniegu, ale jeśli śledzicie na bieżąco informacje ze świata, być może zwróciliście uwagę na to, że na Biegunie Północnym jest teraz bardzo ciepło – powyżej zera – co nie jest żadną znaną nam normą. Klimat się zmienia, ale Ziemia nadal działa według pewnego schematu, co dobrze widać, kiedy uważnie się temu przyjrzymy :)

Dlaczego o tym piszę? Warto wiedzieć, w jakim cyklu aktualnie się znajdujemy, żeby dostosować do niego dietę i styl życia. Przyroda ma swoją mądrość, kiedy za nią podążamy, żyje nam się łatwiej i jesteśmy w stanie skuteczniej zarządzać danym nam czasem. Wiosna to okres, kiedy zaczyna rosnąć jang (TMC), co oznacza, że wszystkie procesy w przyrodzie dostają przyspieszenia i tempo zmian jest bardzo duże. Soki drzew zaczynają poruszać się ku górze i w rezultacie na drzewach pojawiają się liście. Słońce grzeje coraz mocniej i „wędruje” coraz wyżej, zalewając wszystko jasnym światłem, a powracające ptaki szukają już miejsca na założenie gniazda. W naszym ciele zachodzi podobny proces – wewnętrzny ogień (energia), który był głęboko schowany podczas zimowych miesięcy, zaczyna również poruszać się ku górze – podobnie jak soki drzew – a my pod wpływem budzącej się energii zaczynamy myśleć o nowych projektach, remontach i wszystkich tych rzeczach, które kojarzą nam się ze słowem rozwój. Krótko mówiąc, zaczynamy mieć chęć do życia :)

Ten cykl w przyrodzie nazywany  jest przez Tradycyjną Medycynę Chińską Przemianą Drzewa, korespondują z nim kolor zielony, narządy Wątroba i Pęcherzyk Żółciowy oraz emocje – gniew i frustracja. Może zapytacie w tym momencie, OK, ale co to wszystko ma wspólnego z nami? Otóż ma i to bardzo dużo. Chodzi o to, że teraz jest najlepszy czas, żeby zadbać o Wątrobę i Pęcherzyk Żółciowy, czyli jeść produkty wzmacniające te narządy, a także przeprowadzić oczyszczenie Wątroby – ten sprzyjający okres będzie trwał do 24 kwietnia, nie spóźnijcie się :) W tym czasie dobrze jest też zastanowić się, jakie zdarzenia czy też osoby wywołują w nas negatywne emocje, a konkretnie, co wywołuje nasz gniew, i teraz jest dobry moment, żeby oczyścić nasze życie oraz nasz umysł ze wszystkiego, co jest źródłem gniewu i frustracji, oczywiście w miarę możliwości :) Warto też pamiętać, że jesteśmy w okresie wzrastającej energii, chcąc więc być w zgodzie z tym cyklem, powinniśmy jak najwięcej się ruszać – spacery, uprawianie sportów, gimnastyka. To nie jest dobry czas na siedzenie w domu, bo można przegapić wiele okazji :)

Jedzenie wzmacniające Wątrobę: gotowana marchewka, sok z marchwi (ale lekko podgrzany, nigdy z lodówki), szpinak, jarmuż, boćwina, botwinka, pokrzywa, komosa i inne warzywa liściaste w ciemnozielonym kolorze, bakłażany, wszelkie kiszonki, pszenica (jeśli ktoś może jeść zboża glutenowe), herbatka z rumianku, z głogu, herbatka z ziela lub korzenia mniszka, borówki amerykańskie, cytryny, jabłka oraz maliny.

Jedzenie osłabiające Wątrobę: bardzo tłuste i smażone potrawy, awokado, jajka, mleko, masło, sery, wieprzowina, czekolada, kawa, kapusta gotowana, kalafior, bób, orzechy i pestki, wysokoprocentowy alkohol, wino, zwłaszcza czerwone,  oliwa z oliwek – i wszelkie oleje – w dużych ilościach.

Właściwości zdrowotne bakłażanów: wzmacniają Wątrobę, Żołądek, Jelito Grube, Narządy Kobiece oraz Układ Krążenia. Mają właściwości ochładzające – pomagają zmniejszyć stres.

Życząc dużo siły do przeprowadzenia zmian, zapraszam na przepis!

Baba ganoush Marioli

Potrawa wegańska, nie zawiera glutenu i produktów mlecznych, wzmacnia wątrobę, ochładza ciało i umysł, uwalnia z zimowego zastoju :)  

IMG_0807web

 

Jeśli chcemy zjeść smaczną babę ganoush, musimy pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze ważny jest sposób przygotowania bakłażana, czyli upieczenie go w taki sposób, żeby miał lekko dymny smak i zapach, a po drugie ważna jest technika przyrządzania tej pasty – nigdy, pod żadnym pozorem, nie wolno używać tu malaksera czy blendera. Babę ganoush ucieramy ręcznie w moździerzu, najlepiej kamiennym o porowatej powierzchni – uzyskamy wtedy najlepszą konsystencję, puszystą, lekko ciągnącą się i grudkowatą i o to właśnie chodzi :)

Składniki

  • 2 średnie bakłażany
  • 2 czubate łyżki tahiny (im gęściejsza, tym lepiej)
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny średniej wielkości
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego tłoczonego na zimno
  • pieprz i sól do smaku

Przygotowanie

  1. Bakłażany piekę na patelni grillowej, z czterech stron, po 8 – 10 minut na stronę. Zdejmuję z ognia, zostawiam do ostudzenia.
  2. Kiedy są już tylko lekko ciepłe, zdejmuję skórkę i odsączam z nadmiaru soku. Następnie kroję w niedużą kostkę, żeby łatwiej było utrzeć.
  3. Do moździerza wrzucam tahinę, kawałki bakłażana, wlewam olej oraz sok z cytryny i ucieram wszystko na w miarę jednolitą, puszystą masę. Doprawiam do smaku pieprzem i solą, ewentualnie dodaję jeszcze trochę soku z cytryny, jeśli jest taka potrzeba.
  4. Podaję z bazylią do chleba, naleśników lub jako dip do warzyw – bardzo smaczna, delikatna pasta, kwaskowata, o lekko dymnym posmaku. Wszyscy w domu ją lubimy, dlatego przygotowuję ją często :)

Smacznego!

                            Wasza, Grainma

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0696web

Czekoladowy mus jaglany na aquafabie

Bez jajek, bez mleka, bez glutenu i tylko trzy główne składniki – gorzka czekolada, kasza i aquafaba. Puszysty wegański mus, prosty i szybki w przygotowaniu! Osobiście nie znam nikogo, kto nie zjadłby z przyjemnością pianki w czekoladzie lub ptasiego mleczka. To ulubione słodkości z naszego dzieciństwa, które teraz każdy może sam przygotować w wegańskiej wersji. Do momentu odkrycia aquafaby, czyli zalewy, w której trzymana jest ciecierzyca w puszce, osoby, które nie chciały lub nie mogły jeść jajek, nie miały możliwości przygotowania czekoladowego musu z prawdziwego zdarzenia. Jednak ich marzenia właśnie mogą się spełnić :) Wygląda na to, że jeśli czegoś naprawdę chcemy lub potrzebujemy, a na dodatek jest to wsparte nieegoistyczną postawą, dostaniemy to :)

Coraz więcej osób na świecie szuka roślinnych odpowiedników produktów stosowanych do tej pory w tradycyjnej kuchni, podobnie zresztą jak metod przygotowywania potraw w oparciu o roślinne składniki. Jesteśmy też coraz bardziej przekonani, że kuchnia roślinna jest zdrowsza niż tradycyjny sposób odżywiania się, w którym przeważają potrawy mięsne. Wiele osób nie chce jeść mięsa także ze względów etycznych, ponieważ hodowla zwierząt wiąże się najczęściej z ogromnym cierpieniem zwierząt – nie tylko trzyma się je w ciężkich warunkach, np. w ciasnych boksach lub klatkach, ale też nie uwzględnia faktu, że zwierzęta, podobnie jak ludzie, są czującymi istotami, które potrzebują nawiązywać więzi emocjonalne z przedstawicielami swojego gatunku i je utrzymywać. Kiedy zastanawiam się nad fenomenem aquafaby, myślę sobie, chociaż może zabrzmi to trochę mistycznie, że skoro tak dużo osób szukało czegoś, co naprawdę może zastąpić jajka, wspólna energia wszystkich tych osób w pewnym sensie to stworzyła :) I na świecie pojawiła się aquafaba :) Może więc wspólnym pozytywnym myśleniem czy też dobrymi życzeniami będziemy w stanie w przyszłości tworzyć również inne pozytywne wydarzenia?

Mus czekoladowy na aquafabie staje się ostatnio coraz bardziej popularny, ja dodałam do niego kaszę jaglaną, żeby był jeszcze zdrowszy. Ma intensywnie czekoladowy smak i wspaniałą aksamitną konsystencję, po prostu pycha :)

Czekoladowy mus jaglany na aquafabie

Potrawa wegańska, roślinna, podnosi poziom energii, wzmacnia serce, poprawia nastrój – dobrze zrównoważona :)

3 – 4 porcje

IMG_0721web

Puszysty, rozpływający się w ustach!

IMG_0711web

Mniam :)

Składniki

  • 70 g kaszomąki jaglanej, czyli suchej kaszy jaglanej bardzo drobno zmielonej
  • 1/2 łyżeczki zmielonego cynamonu
  • 250 ml mleka sojowego
  • 125 ml zimnej wody
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego extra virgin
  • 90 g czekolady gorzkiej 60% zawartość kakao
  • 40 g czekolady gorzkiej 70 – 75 % zawartość kakao
  • aquafaba (zalewa, płyn) z jednej puszki (o pojem. 400 ml) ciecierzycy
  • 2 łyżki cukru pudru – kokosowego, trzcinowego lub innego ulubionego (wystarczy cukier zmielić w młynku) – opcja
  • świeże owoce/zioła (bazylia)/wiórki/chipsy kokosowe/śmietanka kokosowa na wierzch

Przygotowanie

  1. Do rondla wsypujemy kaszomąkę jaglaną (czyli bardzo drobno zmieloną kaszę) oraz cynamon, a następnie wlewamy mleko sojowe oraz wodę i mieszając prawie przez cały czas trzepaczką (żeby nie porobiły się grudki),  doprowadzamy do wrzenia na średnim ogniu. Kiedy kasza zaczyna gęstnieć, trzeba przez chwilę dość intensywnie mieszać trzepaczką aż do momentu, kiedy zacznie się gotować, o czym będą świadczyć pojawiąjące się na powierzchni niewielkie bąble (taka gęsta kasza „lubi skakać do góry” i można się oparzyć, dlatego warto zachować ostrożność). Następnie rondel przykrywamy i gotujemy pod przykryciem na bardzo małym ogniu przez 5 minut. Warto jeszcze kilkakrotnie zamieszać trzepaczką, żeby uzyskać jednolitą konsystencję – bez grudek. Po ugotowaniu przekładamy do miski.
  2. Do osobnego rozgrzanego rondla wrzucamy olej kokosowy i kiedy się rozpuści, dodajemy połamaną na kawałki czekoladę. Mieszamy do momentu, aż czekolada się rozpuści. Rondel trzymamy przez cały czas na małym ogniu. Zdejmujemy z ognia, dodajemy rozpuszczoną czekoladę do kaszy i dokładnie łączymy.
  3. Osobno odsączamy ciecierzycę z puszki z zalewy (inaczej aquafaby), którą następnie przelewamy do większej miski i ubijamy. Zaczynamy ubijać na małych obrotach, stopniowo je zwiększając. Piana z aquafaby jest ubita, kiedy po wyjęciu końcówek miksera na jej powierzchni utworzy się stożek. Do ubitej aquafaby dodajemy dwie łyżki cukru pudru i ponownie przez chwilę ubijamy, żeby cukier połączył się z pianą (osobiście wolę wytrawny smak tego musu, dlatego zazwyczaj nie dodaję cukru, jeśli jednak wolicie słodszy smak, możecie dodać nawet więcej cukru).
  4. I ostatni moment – łączymy wszystkie składniki. Kiedy masa z kaszy i czekolady jest już chłodna (jeśli będzie gorąca/ciepła, piana się rozpuści i mus nie powstanie), dodajemy do niej 3 czubate łyżki piany i ubijamy całość  mikserem przez kilkanaście sekund, żeby masa się rozluźniła. Następnie odstawiamy mikser na bok i dodajemy po 2 – 3 czubate łyżki aquafaby na raz, starając się ją połączyć z masą z kaszy i czekolady w podobny sposób, jak przygotowuje się biszkopty –  delikatnie zagarniamy kilkakrotnie masę od spodu łyżką, starając się, żeby piana połączyła się z resztą, ale żeby nie zniknęła – masa powinna być puszysta. Kiedy dodamy już całą pianę, przekładamy nasz mus do miseczek i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby konsystencja ostatecznie się utrwaliła.
  5. Podajemy z owocami, ziołami i/lub śmietanką kokosową/orzechami lub w  jakkolwiek inny – ulubiony sposób :) Jest lekki, puszysty, wilgotny i obłędnie smaczny :)

IMG_0740web

Enjoy!

                         Wasza,

                                                     Grainma 💓

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0606web

Energetyzująca zupa z dyni i szafranu

Pieczona w piekarniku, z dodatkiem aromatycznych ziół i skórki pomarańczowej uwolni naszą energię z zimowego zastoju. Wake up:) Czas na zmiany! Chociaż za oknem śnieg, a mróz wciąż trzyma, przyroda zaczyna powoli budzić się do życia, czego wyraźną oznaką są małe, znane nam wszystkim kwiatki – przebiśniegi. Kiedy pojawiają się w naszych ogródkach, możemy być pewni, że zimy już nie ma, ponieważ zima to okres, w którym siły przyrody cofają się w głąb ziemi, a wszelkie procesy życiowe  w roślinach zamierają :) 

Imponującą wiedzę na temat naturalnych cyklów przyrody posiadali dawniej Chińczycy, którzy pokazali nam, jak dostosować swój sposób odżywiania się do zmieniających się pór roku, żeby pozostawać w dobrym zdrowiu przez cały czas. Kiedy zima przechodzi w wiosnę, nie odbywa się to z dnia na dzień, pomiędzy tymi dwiema porami roku jest jeszcze okres przejściowy (są cztery takie okresy w ciągu roku), zwany według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej dojo. Daje on nam szansę na aklimatyzację do nowej pory roku, a najlepiej to zrobimy, wprowadzając do naszego jadłospisu inny rodzaj pożywienia. Teraz, tak mniej więcej do końca tygodnia, dobrze będzie zjeść codziennie  przynajmniej jedną potrawę, do której przygotowania użyjemy produktu w kolorze pomarańczowym – np. marchewkę, dynię czy też pomarańczową paprykę. Takie potrawy wyglądają tak, jakby ktoś położył słońce na talerzu, i mają mocno energetyzujący charakter, ale przede wszystkim odżywiają narządy trawienne, które według TMC pełnią w naszym życiu jeszcze jedną ważną rolę – są odpowiedzialne za nasze zdolności adaptacyjne. Dlatego też, jeśli dobrze funkcjonują, nie tylko dobrze trawimy jedzenie, ale też stajemy się bardziej elastycznymi osobami, a nawiązywanie znajomości w nowym dla nas środowisku odbywa się w szybkim tempie :) Co więcej, jeśli poprawi się nasza siła trawienna, będziemy też potrafili dobrze zadbać o nasze podstawowe potrzeby fizyczne, emocjonalne i duchowe. Tak to się właśnie odbywa zgodnie z Tradycyjną Medycyną Chińską. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy jedli produkty wzmacniające nasze narządy trawienne, takie jak np. marchewka, zwłaszcza wtedy, kiedy przyroda wspiera te procesy, czyli w okresie dojo – czyli teraz :)

IMG_0581web

Słońce na talerzu

Energetyzująca zupa z dyni i szafranu

Bez glutenu, bez produktów mlecznych, odpowiednia dla wegetarian i wegan, przygotowana według Pięciu Przemian

2 – 3 porcje

IMG_0600web

 

Składniki

  • 400 g obranej dyni hokkaido, pokrojonej na średnie kawałki
  • 40 g orzechów cashew
  • 100 g kalafiora, pokrojonego w mniejsze cząstki
  • 1 średnia obrana cebula, ok. 60 g, pokrojona na kawałki
  • 2 średnie ząbki czosnku
  • 1 opak. szafranu, ok. 0,12 g  (więcej informacji o szafranie w moim wcześniejszym przepisie http://mariolabialolecka.com/?p=92 )
  • 1 łyżeczka majeranku
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej lub innej naturalnej –  nie jodowanej
  • 200 ml wody
  • 200 ml mleka sojowego
  • świeżo wyciśnięty sok z jednej średniej pomarańczy
  • świeżo otarta skórka z 1/2 średniej pomarańczy
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżki oleju, najlepiej kokosowego (rozpuszczonego)
  • pestki granatu, mak, świeże zioła, dymka do posypania po wierzchu

Przygotowanie

  1. Nagrzewamy piekarnik do 200°C, z włączonym termoobiegiem.
  2. Do naczynia do zapiekania z pokrywką wkładamy po kolei: dynię, orzechy cashew, kalafiora, cebulę, czosnek, a następnie wsypujemy szafran, majeranek oraz sól i wlewamy wodę, mleko sojowe, sok z pomarańczy oraz olej, dodajemy kurkumę i na koniec mieszamy ze sobą składniki.
  3. Przykrywamy naczynie do zapiekania, wstawiamy do nagrzanego piekarnika, pieczemy przez 40 minut. Wyłączamy ogień i zostawiamy w piekarniku przynajmniej przez godzinę. Można zostawić nawet na kilka godzin.
  4. Po wyjęciu z piekarnika przekładamy wszystko do pojemnika dobrego blendera (powinien mieć przynajmniej 800 obrotów, wtedy będziemy mogli uzyskać najlepszą konsystencję, ale oczywiście można też użyć innego blendera). Dodajemy 200 – 250 ml dobrego rosołu wegetariańskiego lub więcej, tak żebyśmy mogli uzyskać odpowiednią dla nas gęstość, i miksujemy do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji.
  5. Zupę podgrzewamy, nakładamy do miseczek, posypując po wierzchu ulubionymi ziołami, makiem, dymką oraz pestkami granatu i podajemy. Jest przepyszna, aksamitna, orzeźwiająca, aromatyczna, po zjedzeniu jej można góry przenosić :)

With love,

                                  Grainma

 

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved