Latest Posts

IMG_0939web1

Mus z czerwonej kapusty na słodko

Deser z czerwonej kapusty? I do tego nie smakuje jak kapusta? Czy to możliwe? Tak, jak najbardziej! Dzięki odpowiednio dobranym składnikom wszystko jest możliwe:) Jakiś czas temu w jednej z dobrych restauracji z tradycyjną kuchnią polską jadłam dobrze przyrządzoną czerwoną kapustę z jabłkami i rodzynkami – czyli zawierającą słodkie dodatki. Wtedy do mnie dotarło, że smaki te do siebie pasują, że czerwona kapusta aż się prosi o coś słodkiego i postanowiłam trochę poeksperymentować z tym zdrowym niskokalorycznym warzywem, zawierającym całe mnóstwo błonnika i co najważniejsze – odmładzającym umysł i ciało. Czerwona kapusta tak naprawdę nie jest czerwona tylko fioletowa, a to oznacza, że zawiera ona olbrzymią ilość antyoksydantów – im ciemniejszy kolor warzywa lub owocu, tym więcej przeciwutleniaczy i tym silniejsze działanie antyaging :)

W sekrecie powiem Wam – tylko nie powtarzajcie tego dalej :) –  że jestem prawdziwą psychofanką czerwonej kapusty – ze względu na jej dobroczynne działanie :) Uwielbiam jej smak, kolor oraz właściwości, o których pisałam już kilkakrotnie, także na moim wcześniejszym blogu: www.mariolabialolecka.com. W tym miejscu możecie więcej się dowiedzieć kilk. Gdybyśmy chcieli spojrzeć na to wyjątkowe warzywo pod kątem TMC (Pięciu Przemian), to zauważymy, że kapusta (zarówno biała, jak i czerwona)  oczyszcza Krew, wzmacnia Jelita, Płuca, a także Żołądek i Śledzionę. Oznacza to także, że wpływa korzystnie na nasze emocje. Jeśli mamy tendencję do zamartwiania się, a do tego jeszcze nie możemy uwolnić się od natrętnych myśli, warto przez jakiś czas jeść regularnie różne potrawy przyrządzone w oparciu o kapustę, np. barszcz ukraiński, surówkę z kiszonej kapusty, a także od dziś – deser z czerwonej kapusty :) :)

Przy okazji chciałabym tu powiedzieć o jednej ważnej rzeczy. Zauważyłam, że coraz więcej osób uczy się ostatnio Pięciu Przemian (TMC) na różnych kursach i bardzo mi się to podoba, jestem za  – wspaniale to słyszeć :) Warto jednak, pamiętać, że nikt nie jest w stanie nauczyć się Pięciu Przemian na jednym kursie, to dobre na początek, ale jeśli chcecie pracować z ludźmi, ewentualnie sami prowadzić kursy,  musicie zgłębić tę wiedzę, a to wymaga czasu i doświadczenia. Zajmuję się tym tematem już ponad dwadzieścia lat, a do tego odżywiam się w ten sposób od naprawdę wielu lat – mogę nawet powiedzieć, że w zasadzie wychowałam się na diecie Pięć Przemian – zetknęłam się z tą wiedzą, mając 16 lat, kiedy  po raz pierwszy otrzymałam serię zabiegów akupunktury i wskazówki dietetyczne (dawno temu w Elblągu, od lekarza medycyny zachodniej, który równocześnie był lekarzem TMC). I chociaż sporo wiem na ten temat i mam całe mnóstwo osobistych doświadczeń, wciąż się uczę i dowiaduję nowych rzeczy – to naprawdę długi proces, bądźcie odpowiedzialni, proszę :)

Czerwona kapusta na słodko wchodzi na stałe do mojej kuchni, wkrótce udostępnię jeszcze inne słodkości z tą superżywnością. Zapraszam! Dzisiejszy przepis polecam zwłaszcza na ciepłe dni, ponieważ ma charakter orzeźwiający, wspaniale równoważy przegrzane ciało, idealny po powrocie do domu z plaży. Nie polecam jednak na śniadanie, chyba że ktoś ma przegrzany organizm, ale to też tylko przez krótki okres czasu. Przepis jak zawsze przygotowany jest wg Pięciu Przemian, rozpoczynamy w Przemianie Ognia (wrzątek) i potem po kolei: Ziemia, Metal, Woda, Drewno, najlepiej robiąc krótkie przerwy pomiędzy dodawaniem kolejnych składników, ale nie jest to niezbędne w takim codziennym gotowaniu (nie terapeutycznym), podobnie jak nie trzeba wrzucać składników zgodnie z Przemianami – wystarczy, że wszystkie smaki (pięć) będą obecne w potrawie.

Mus z czerwonej kapusty na słodko

Kilka porcji

IMG_0964web1

Składniki

  • 500 ml wrzącej wody
  • 700 g czerwonej kapusty (bez liści zewnętrznych i głąba), pokrojonej w kostkę o boku ok. 3 – 4 cm
  • 1 opakowanie szafranu – 0,12 g
  • 5 zielonych kardamonów
  • 1 anyż gwiazdkowaty
  • szczypta soli
  • 500 ml soku z jabłek, tłoczonego
  • 1 lekko czubata łyżeczka skórki pomarańczowej
  • 1 lekko czubata łyżeczka skórki z cytryny
  • 1 łyżka wanilii
  • 60 g cukru kokosowego lub innego
  • szczypta czerwonego pieprzu lub innego
  • szczypta soli
  • 125 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 1 lekko czubata łyżeczka skórki pomarańczowej
  • śmietanka kokosowa (czyli puszka mleka kokosowego, schłodzonego przez noc w lodówce. Po otwarciu puszki powinniśmy mieć trochę płynu i zagęszczone mleko, które będziemy ubijać). Można też użyć 200 ml śmietanki z mleka krowiego, jeśli ktoś nie jest weganinem.
  • 250 g świeżych truskawek
  • 3 łyżki ziaren maku
  • 1 – 2 łyżki wiórków kokosowych
  • Osobno ubita śmietanka kokosowa z kolejnej puszki mleka kokosowego

Przygotowanie

  1. Zagotowuję wodę w garnku (500 ml) i wrzucam pokrojoną czerwoną kapustę. Dodaję szafran, kardamon, anyż oraz szczyptę soli. Następnie wlewam 500 ml soku jabłkowego. Płyn nie musi w całości przykrywać kapusty, może ona trochę wystawać ponad powierzchnię wody z sokiem. Dodaję skórkę cytrynową i pomarańczową i wszystko krótko mieszam. Przykrywam garnek, doprowadzam do wrzenia, a następnie gotuję na małym ogniu przez 40 minut.
  2. Po ugotowaniu wyjmuję kardamon i anyż, następnie odsączam na sicie. Wywaru nie wylewam, będzie jeszcze potrzebny.
  3. Ugotowaną kapustę przekładam do miski (jeśli używam ręcznego blendera) lub do misy malaksera/blendera. Dodaję 125 ml wywaru z gotowania kapusty, wanilię, cukier kokosowy, pieprz oraz sól i wlewam 125 ml soku pomarańczowego. Na koniec wrzucam skórkę pomarańczową. Miksuję do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji. Jeśli kapusta jest włóknista i płynu jest za mało, żeby ją zmiksować na gładko, można dodać więcej wywaru i soku. Ważne, żeby konsystencja była dość gęsta, nie może zamienić się w smoothie :) ponieważ będziemy jeszcze dodawać ubitą śmietankę kokosową.
  4. W osobnej misce ubijam śmietankę kokosową, a następnie łączę ją delikatnie ze zmiksowaną kapustą. Możecie dodać całą śmietankę od razu lub trochę się pobawić, tak żeby uzyskać kilka różnych warstw kolorystycznych. Ja dodałam do dolnej warstwy śmietankę w proporcjach 1 : 3 – jedna czubata łyżka śmietanki, 3 czubate łyżki zmiksowanej kapusty. Ostatecznie nie wpływa to na smak całego deseru, ponieważ warstwy i tak się wymieszają, kiedy będziemy go jeść.
  5. W międzyczasie przygotowuję posypkę z maku i wiórków kokosowych. Wrzucam mak i wiórki na rozgrzaną patelnię i prażę do momentu, aż wiórki zaczną zmieniać kolor na brązowy. Zdejmuję z ognia i od razu przekładam do osobnej miski. Bardzo ciekawy akcent w deserach, polecam :)
  6. Osobno kroję truskawki w kostkę.
  7. Na koniec układam warstwy – mus z kapusty/posypka/pokrojone truskawki/mus z kapusty/truskawki/posypka – na wierzch kładę ubitą śmietankę kokosową i truskawki, można też dodać odrobinę posypki – tak jak na zdjęciach. Można też oczywiście dać więcej warstw – up to you.

Jest przepyszny! Znika w dwie minuty :) Naprawdę udana kompozycja smaków i konsystencji. Odważycie się? :)

                                Love, Grainma

 ………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0889new

Czekoladowy mus z bakłażana

Bakłażan na słodko? Czy to da się zjeść? Najchętniej przygotowujemy bakłażany nadziewane kaszą, orzechami lub serem feta, lubimy też smażone, czasami  przyrządzamy także zupy-krem, ale mało kto wie, że z bakłażana można przygotowywać także smaczne potrawy na słodko. Czym tak naprawdę jest bakłażan? Warzywem? Owocem? A może jagodą, jak sugerują niektórzy?  Czy można jeść skórkę bakłażana? Jakie właściwości  ma bakłażan i w przypadku jakich chorób jest pomocny? Bakłażan jest naprawdę niezwykły, wspomaga pracę wątroby, żołądka, trzustki, płuc oraz narządów kobiecych, poprawia krążenie i ma właściwości ochładzające ciało. Do tego jest niskokaloryczny. Okazuje się, że bakłażan wspaniale sprawdza się nie tylko w daniach wytrawnych, ale można też przygotować na jego bazie wyjątkowe desery, być może dlatego, że bakłażan tak naprawdę nie jest warzywem, tylko owocem, a konkretnie jagodą :) Skórka bakłażana ma również właściwości zdrowotne, okazuje się, że zawiera ona nasuninę, związek, który ogranicza namnażanie się komórek rakowych, warto więc do potraw dodawać bakłażana razem ze skórką. 

Bakłażan nie ma intensywnego smaku, dlatego dobrze przyjmuje różne przyprawy, takie jak na przykład wanilia czy cynamon. Bakłażan lubi się z czekoladą, dlatego do moich deserów z bakłażana dodaję czekoladę, zazwyczaj gorzką. Dużym odkryciem smakowym było dla mnie połączenie czekoladowego musu z bakłażana z musem jabłkowym, a także dodanie do deseru posypki z prażonych nasion maku i wiórków kokosowych. Do tego ubita śmietanka kokosowa i powstał naprawdę pyszny wegański deser, godny królewskiego stołu. Zapraszam :)

Czekoladowy mus z bakłażana

Bez glutenu, bez jajek, bez pszenicy, wegański mus czekoladowy, doskonale zrównoważony o ochładzających właściwościach :)

IMG_0882web

Składniki

  • 300 g bakłażana
  • gorąca woda
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej, najlepiej bez alkoholu
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • 3 łyżki oleju kokosowego extra virgin
  • 100 g gorzkiej czekolady o zawartości kakao 60%
  • 2 czubate łyżki cukru kokosowego lub trzcinowego
  • 1 puszka – 400 ml – mleka kokosowego lub śmietanki kokosowej
  • 3 łyżki maku niebieskiego
  • 3 łyżki drobnych wiórków kokosowych
  • kilka łyżek musu jabłkowego

Przygotowanie

  1. Bakłażana myjemy, obcinamy łodyżkę, a następnie kroimy w poprzeczne plastry i przekładamy do garnka. Wlewamy gorącą wodę, tak żeby tylko przykryła bakłażana i dodajemy 1 łyżeczkę esencji waniliowej oraz 1/2 łyżeczki cynamonu. Gotujemy przez 10 minut od zagotowania na małym ogniu. Zestawiamy z ognia, odsączamy na sicie – wody nie wylewamy ma ona dużo właściwości zdrowotnych, można ją wypić lub ugotować na niej kaszę, np. jaglaną – a na koniec przekładamy do większej miski.
  2. Do rozgrzanego niewielkiego rondla wrzucamy 2 łyżki oleju kokosowego, a kiedy się rozpuści, wrzucamy 70 g czekolady połamanej na kawałki i przez cały czas mieszając, rozpuszczamy ją na małym ogniu. Następnie wlewamy rozpuszczoną czekoladę do bakłażana, dodajemy 1 łyżeczkę esencji waniliowej, 1/2 łyżeczki cynamonu, cukier i miksujemy blenderem ręcznym do uzyskania gładkiej jednolitej konsystencji. Zostawiamy do przestudzenia.
  3. Osobno ubijamy przez 3 – 4 minuty śmietankę kokosową (więcej o śmietance kokosowej w tym miejscu ) do momentu, aż wyraźnie zwiększy swoją objętość i stanie się puszysta. Połowę ubitej śmietanki przekładamy do osobnej miski, wykorzystamy ją później, a pozostałą połowę dodajemy partiami do wystudzonego bakłażana, połączonego z czekoladą – może być lekko ciepły – przez cały czas ubijając masę. Odstawiamy na bok.
  4. Na rozgrzaną, suchą patelnię wrzucamy mak i wiórki kokosowe, prażymy do momentu aż część wiórków kokosowych lekko zbrązowieje. Przekładamy od razu do miski i studzimy.
  5. Osobno do rozgrzanego rondla wrzucamy 1 łyżkę oleju kokosowego, rozpuszczamy go i wrzucamy resztę czekolady – 30 g, ponownie rozpuszczamy czekoladę, a następnie wlewamy po 1 łyżce czekolady na dno miseczki lub słoiczka, do których nałożymy mus.
  6. Nakładamy mus do miseczek/słoiczków, układając na wierzch warstwami posypkę makowo-kokosową, mus jabłkowy, rozpuszczoną czekoladę i ubitą śmietankę kokosową. Można ozdobić bazylią, której smak pasuje do tego musu z bakłażana.

Ten mus to prawdziwe pyszności, wszystkie smaki pasują do siebie, co tu dużo mówić, po prostu „niebo w gębie” :)

Be happy,

                                 Love, Mariola

 ………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0848web

Falafle jaglane

Dziś w Gdańsku mgła, tak gęsta, że naprawdę można ją kroić. Nasłuchujemy, czy gdzieś od strony Zatoki nie dotrze do nas brzęk łańcuchów, a może nawet zobaczymy samego Jacka Sparrowa i jego statek – Czarną Perłę:) W takie dni – mgliste i dżdżyste zaczynam szukać jedzenia, które zrównoważy tę wilgoć na zewnątrz, zwłaszcza że słońca nie ma już od dłuższego czasu, a deszcz ze śniegiem nie przestaje padać. Jedzenie to powinno dostarczyć mi równocześnie energii, której nam w takich momentach najzwyczajniej w świecie brakuje. Kasza jaglana, ciecierzyca oraz mąka kokosowa to najlepsze produkty, które nie tylko uzupełnią brakującą energię, ale też usuną z ciała nadmiar wilgoci (zwłaszcza ciecierzyca i mąka kokosowa). Teraz to już prosta droga do przygotowania pysznych „Falafli jaglanych”, które nie tylko obłędnie smakują, ale też wzmacniają energię i sprawiają, że przestajemy się bać padającego bez końca deszczu:)

Wilgoć to jedna z ważniejszych kwestii, jeśli chodzi o nasze zdrowie. Słaby system trawienny, niezdolny do przekształcenia w pełni jedzenia, które spożywamy, sprawia, że w naszym ciele zaczynają gromadzić się płyny, zarówno w postaci wody, jak i śluzu oraz flegmy – niestety :) Chociaż nie brzmi to wszystko zbyt przyjemnie i chcielibyśmy trochę zamieść ten temat pod dywan, to jednak warto wiedzieć, że zarówno taka pogoda, jak i spożywanie dużych ilości surowego i zimnego jedzenia – także zimnego z natury (np. ogórek, pomidor), nie wpływa korzystnie na procesy trawienne zachodzące w naszym ciele. Brakuje ognia zarówno wewnątrz, jak na zewnątrz, więc jedzenie nie jest dobrze spalane. Jeśli dojdzie do tego wilgoć w mieszkaniu, bo na przykład mieszkamy blisko rzeki lub dom został postawiony na żyłach wodnych, nasz organizm może mieć duży problem z wilgocią. Osoby dotknięte tą chorobą  często są powolne, senne, zmęczone i ciężko im się myśli.  Jeśli coś takiego się wydarzy, trzeba zrezygnować z kanapek i słodyczy i przestawić się na rozgrzewające zupy lub jedzenie, które będzie miało charakter osuszający – czyli będzie zawierało ostre w smaku przyprawy, takie jak kmin rzymski, kolendra, kardamon czy majeranek. Powinniśmy unikać słonego jedzenia, a za to jeść więcej produktów o smaku gorzkim, np. orzechy włoskie, skórkę z cytryny lub pomarańczy. Dobrze jest też stosować moksę (rozgrzewające cygaro) w okolicy pępka – to przyspiesza metabolizm – po konsultacji z lekarzem.

Dzisiejsze „Falale jaglane” to moja odpowiedź na niepogodę :) W ich skład wchodzą zarówno ostre przyprawy, takie jak szczypiorek, kumin, kolendra i majeranek, jak i lekko gorzkie skórka cytrynowa oraz kurkuma, a do tego pochłaniająca wilgoć jak gąbka mąka kokosowa i osuszająca ciało ciecierzyca :)

Falafle jaglane

Kotleciki rozgrzewające ciało i budzące nas do życia. Całkowicie roślinne, bez glutenu, bez jajek, z dużą ilością dobroczynnego błonnika :)

IMG_0823web

Składniki

  • 1 czubata łyżka oleju kokosowego
  • 1 łyżka oleju zwykłego
  • 1 średnia cebula, drobno pokrojona
  • 200 g kaszy jaglanej
  • 1 lekko czubata łyżeczka mieszanki kminu rzymskiego i kolendry*
  • 1 łyżka majeranku
  • 2 łyżki posiekanego szczypiorku dymki (zielone części)
  • szczypta pieprzu
  • 500 ml wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka drobno posiekanej zielonej pietruszki
  • 1 łyżeczka świeżo  otartej skórki z cytryny
  • 130 g cukinii utartej na tarce o dużych oczkach – razem ze skórką
  • odsączona ciecierzyca z puszki (o pojem. 400 ml)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka zmielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka lekko czubata mąki ziemniaczanej
  • 2 czubate łyżki mąki kokosowej

Przygotowanie

  1. Rozgrzewamy garnek, w którym będziemy gotować kaszę jaglaną z przyprawami. Wrzucamy olej, a kiedy się rozgrzeje, dodajemy cebulę i smażymy mieszając przez 2 minuty na średnim ogniu. Następnie wrzucamy kaszę i mieszając smażymy przez kolejne 2 minuty. Na koniec dodajemy kmin z kolendrą, majeranek, szczypiorek, pieprz, sól oraz zieloną pieruszkę i podsmażamy przez 30 sekund – przez cały czas na średnim ogniu.
  2. Wlewamy wodę i zagotowujemy pod przykryciem na dużym ogniu. Odkrywamy na 20 sekund, ponownie przykrywamy i na małym ogniu gotujemy przez 15 minut.
  3. Ponownie zdejmujemy pokrywkę i wysypujemy na kaszę skórkę z cytryny, a na to kładziemy utartą cukinię.  Ponownie przykrywamy i gotujemy jeszcze przez 5 minut. Zestawiamy z ognia, mieszamy całość i zostawiamy na 10 minut do przestudzenia. Tak przygotowana kasza jest przepyszna, można ją zjeść osobno na śniadanie lub przełożyć do lunch boxa i wziąć ze sobą do pracy/szkoły – lub oczywiście przygotować wspaniałe falafle :)
  4. Osobno, kiedy kasza się gotuje, przekładamy odsączoną ciecierzycę do pojemnika malaksera i lekko rozdrabniamy, a następnie przekładamy do miski i dodajemy po kolei: proszek do pieczenia, kurkumę, siemię lniane, mąkę ziemniaczaną, mąkę kokosową. Dokładnie mieszamy.
  5. Łączymy przestudzoną kaszę jaglaną z ciecierzycą. Kasza powinna być ciepła, kiedy będziemy łączyć składniki. Kiedy masa nie jest już zbyt gorąca, formujemy okrągłe nieduże kotleciki i smażymy na patelni po 2 minuty z każdej strony na średnim ogniu. Następnie przykrywamy patelnię i smażymy pod przykryciem jeszcze przez 30 sekund na średnim ogniu, uważając, żeby się nie przypaliły.
  6. Podajemy do ziemniaków, makaronu, chleba, w bułce, do ugotowanych warzyw lub razem z sałatką. Można przechowywać w lodówce przez 2 – 3 dni. Smakowite kotleciki, które można podać zarówno w domu na  obiad, jak i wziąć do szkoły lub do pracy na drugie śniadanie czy też lunch – lub na piknik. Polecam :)

                                       Enjoy your food!

                                                                      Wasza,

                                                                                                       Grainma

P.S. Jeśli zachowacie kolejność dodawania składników, otrzymacie potrawę przygotowaną według Pięciu Przemian :)

*Mieszankę kmin rzymski z kolendrą przygotowujemy w prosty sposób – po 3 – 4 łyżki kolendry i kminu wrzucamy do młynka do ziół/kawy i drobno mielimy. Przekładamy do czystego słoiczka, a następnie dokładnie mieszamy. 

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0783web

Baba ganoush Marioli

Być może w to nie uwierzycie, patrząc na padający za oknem śnieg, ale mamy już wiosnę:) Wystarczy przyjrzeć się uważnie drzewom i temu, co dzieje się pod śniegiem, żeby szybko się o tym przekonać. Na drzewach zaczynają pojawiać się bazie i pierwsze pąki, a w ogrodach wyrastają już krokusy i przebiśniegi. Niestety, wszystko to zostało na razie przykryte grubą warstwą śniegu, ale jeśli śledzicie na bieżąco informacje ze świata, być może zwróciliście uwagę na to, że na Biegunie Północnym jest teraz bardzo ciepło – powyżej zera – co nie jest żadną znaną nam normą. Klimat się zmienia, ale Ziemia nadal działa według pewnego schematu, co dobrze widać, kiedy uważnie się temu przyjrzymy :)

Dlaczego o tym piszę? Warto wiedzieć, w jakim cyklu aktualnie się znajdujemy, żeby dostosować do niego dietę i styl życia. Przyroda ma swoją mądrość, kiedy za nią podążamy, żyje nam się łatwiej i jesteśmy w stanie skuteczniej zarządzać danym nam czasem. Wiosna to okres, kiedy zaczyna rosnąć jang (TMC), co oznacza, że wszystkie procesy w przyrodzie dostają przyspieszenia i tempo zmian jest bardzo duże. Soki drzew zaczynają poruszać się ku górze i w rezultacie na drzewach pojawiają się liście. Słońce grzeje coraz mocniej i „wędruje” coraz wyżej, zalewając wszystko jasnym światłem, a powracające ptaki szukają już miejsca na założenie gniazda. W naszym ciele zachodzi podobny proces – wewnętrzny ogień (energia), który był głęboko schowany podczas zimowych miesięcy, zaczyna również poruszać się ku górze – podobnie jak soki drzew – a my pod wpływem budzącej się energii zaczynamy myśleć o nowych projektach, remontach i wszystkich tych rzeczach, które kojarzą nam się ze słowem rozwój. Krótko mówiąc, zaczynamy mieć chęć do życia :)

Ten cykl w przyrodzie nazywany  jest przez Tradycyjną Medycynę Chińską Przemianą Drzewa, korespondują z nim kolor zielony, narządy Wątroba i Pęcherzyk Żółciowy oraz emocje – gniew i frustracja. Może zapytacie w tym momencie, OK, ale co to wszystko ma wspólnego z nami? Otóż ma i to bardzo dużo. Chodzi o to, że teraz jest najlepszy czas, żeby zadbać o Wątrobę i Pęcherzyk Żółciowy, czyli jeść produkty wzmacniające te narządy, a także przeprowadzić oczyszczenie Wątroby – ten sprzyjający okres będzie trwał do 24 kwietnia, nie spóźnijcie się :) W tym czasie dobrze jest też zastanowić się, jakie zdarzenia czy też osoby wywołują w nas negatywne emocje, a konkretnie, co wywołuje nasz gniew, i teraz jest dobry moment, żeby oczyścić nasze życie oraz nasz umysł ze wszystkiego, co jest źródłem gniewu i frustracji, oczywiście w miarę możliwości :) Warto też pamiętać, że jesteśmy w okresie wzrastającej energii, chcąc więc być w zgodzie z tym cyklem, powinniśmy jak najwięcej się ruszać – spacery, uprawianie sportów, gimnastyka. To nie jest dobry czas na siedzenie w domu, bo można przegapić wiele okazji :)

Jedzenie wzmacniające Wątrobę: gotowana marchewka, sok z marchwi (ale lekko podgrzany, nigdy z lodówki), szpinak, jarmuż, boćwina, botwinka, pokrzywa, komosa i inne warzywa liściaste w ciemnozielonym kolorze, bakłażany, wszelkie kiszonki, pszenica (jeśli ktoś może jeść zboża glutenowe), herbatka z rumianku, z głogu, herbatka z ziela lub korzenia mniszka, borówki amerykańskie, cytryny, jabłka oraz maliny.

Jedzenie osłabiające Wątrobę: bardzo tłuste i smażone potrawy, awokado, jajka, mleko, masło, sery, wieprzowina, czekolada, kawa, kapusta gotowana, kalafior, bób, orzechy i pestki, wysokoprocentowy alkohol, wino, zwłaszcza czerwone,  oliwa z oliwek – i wszelkie oleje – w dużych ilościach.

Właściwości zdrowotne bakłażanów: wzmacniają Wątrobę, Żołądek, Jelito Grube, Narządy Kobiece oraz Układ Krążenia. Mają właściwości ochładzające – pomagają zmniejszyć stres.

Życząc dużo siły do przeprowadzenia zmian, zapraszam na przepis!

Baba ganoush Marioli

Potrawa wegańska, nie zawiera glutenu i produktów mlecznych, wzmacnia wątrobę, ochładza ciało i umysł, uwalnia z zimowego zastoju :)  

IMG_0807web

 

Jeśli chcemy zjeść smaczną babę ganoush, musimy pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze ważny jest sposób przygotowania bakłażana, czyli upieczenie go w taki sposób, żeby miał lekko dymny smak i zapach, a po drugie ważna jest technika przyrządzania tej pasty – nigdy, pod żadnym pozorem, nie wolno używać tu malaksera czy blendera. Babę ganoush ucieramy ręcznie w moździerzu, najlepiej kamiennym o porowatej powierzchni – uzyskamy wtedy najlepszą konsystencję, puszystą, lekko ciągnącą się i grudkowatą i o to właśnie chodzi :)

Składniki

  • 2 średnie bakłażany
  • 2 czubate łyżki tahiny (im gęściejsza, tym lepiej)
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny średniej wielkości
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego tłoczonego na zimno
  • pieprz i sól do smaku

Przygotowanie

  1. Bakłażany piekę na patelni grillowej, z czterech stron, po 8 – 10 minut na stronę. Zdejmuję z ognia, zostawiam do ostudzenia.
  2. Kiedy są już tylko lekko ciepłe, zdejmuję skórkę i odsączam z nadmiaru soku. Następnie kroję w niedużą kostkę, żeby łatwiej było utrzeć.
  3. Do moździerza wrzucam tahinę, kawałki bakłażana, wlewam olej oraz sok z cytryny i ucieram wszystko na w miarę jednolitą, puszystą masę. Doprawiam do smaku pieprzem i solą, ewentualnie dodaję jeszcze trochę soku z cytryny, jeśli jest taka potrzeba.
  4. Podaję z bazylią do chleba, naleśników lub jako dip do warzyw – bardzo smaczna, delikatna pasta, kwaskowata, o lekko dymnym posmaku. Wszyscy w domu ją lubimy, dlatego przygotowuję ją często :)

Smacznego!

                            Wasza, Grainma

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0696web

Czekoladowy mus jaglany na aquafabie

Bez jajek, bez mleka, bez glutenu i tylko trzy główne składniki – gorzka czekolada, kasza i aquafaba. Puszysty wegański mus, prosty i szybki w przygotowaniu! Osobiście nie znam nikogo, kto nie zjadłby z przyjemnością pianki w czekoladzie lub ptasiego mleczka. To ulubione słodkości z naszego dzieciństwa, które teraz każdy może sam przygotować w wegańskiej wersji. Do momentu odkrycia aquafaby, czyli zalewy, w której trzymana jest ciecierzyca w puszce, osoby, które nie chciały lub nie mogły jeść jajek, nie miały możliwości przygotowania czekoladowego musu z prawdziwego zdarzenia. Jednak ich marzenia właśnie mogą się spełnić :) Wygląda na to, że jeśli czegoś naprawdę chcemy lub potrzebujemy, a na dodatek jest to wsparte nieegoistyczną postawą, dostaniemy to :)

Coraz więcej osób na świecie szuka roślinnych odpowiedników produktów stosowanych do tej pory w tradycyjnej kuchni, podobnie zresztą jak metod przygotowywania potraw w oparciu o roślinne składniki. Jesteśmy też coraz bardziej przekonani, że kuchnia roślinna jest zdrowsza niż tradycyjny sposób odżywiania się, w którym przeważają potrawy mięsne. Wiele osób nie chce jeść mięsa także ze względów etycznych, ponieważ hodowla zwierząt wiąże się najczęściej z ogromnym cierpieniem zwierząt – nie tylko trzyma się je w ciężkich warunkach, np. w ciasnych boksach lub klatkach, ale też nie uwzględnia faktu, że zwierzęta, podobnie jak ludzie, są czującymi istotami, które potrzebują nawiązywać więzi emocjonalne z przedstawicielami swojego gatunku i je utrzymywać. Kiedy zastanawiam się nad fenomenem aquafaby, myślę sobie, chociaż może zabrzmi to trochę mistycznie, że skoro tak dużo osób szukało czegoś, co naprawdę może zastąpić jajka, wspólna energia wszystkich tych osób w pewnym sensie to stworzyła :) I na świecie pojawiła się aquafaba :) Może więc wspólnym pozytywnym myśleniem czy też dobrymi życzeniami będziemy w stanie w przyszłości tworzyć również inne pozytywne wydarzenia?

Mus czekoladowy na aquafabie staje się ostatnio coraz bardziej popularny, ja dodałam do niego kaszę jaglaną, żeby był jeszcze zdrowszy. Ma intensywnie czekoladowy smak i wspaniałą aksamitną konsystencję, po prostu pycha :)

Czekoladowy mus jaglany na aquafabie

Potrawa wegańska, roślinna, podnosi poziom energii, wzmacnia serce, poprawia nastrój – dobrze zrównoważona :)

3 – 4 porcje

IMG_0721web

Puszysty, rozpływający się w ustach!

IMG_0711web

Mniam :)

Składniki

  • 70 g kaszomąki jaglanej, czyli suchej kaszy jaglanej bardzo drobno zmielonej
  • 1/2 łyżeczki zmielonego cynamonu
  • 250 ml mleka sojowego
  • 125 ml zimnej wody
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego extra virgin
  • 90 g czekolady gorzkiej 60% zawartość kakao
  • 40 g czekolady gorzkiej 70 – 75 % zawartość kakao
  • aquafaba (zalewa, płyn) z jednej puszki (o pojem. 400 ml) ciecierzycy
  • 2 łyżki cukru pudru – kokosowego, trzcinowego lub innego ulubionego (wystarczy cukier zmielić w młynku) – opcja
  • świeże owoce/zioła (bazylia)/wiórki/chipsy kokosowe/śmietanka kokosowa na wierzch

Przygotowanie

  1. Do rondla wsypujemy kaszomąkę jaglaną (czyli bardzo drobno zmieloną kaszę) oraz cynamon, a następnie wlewamy mleko sojowe oraz wodę i mieszając prawie przez cały czas trzepaczką (żeby nie porobiły się grudki),  doprowadzamy do wrzenia na średnim ogniu. Kiedy kasza zaczyna gęstnieć, trzeba przez chwilę dość intensywnie mieszać trzepaczką aż do momentu, kiedy zacznie się gotować, o czym będą świadczyć pojawiąjące się na powierzchni niewielkie bąble (taka gęsta kasza „lubi skakać do góry” i można się oparzyć, dlatego warto zachować ostrożność). Następnie rondel przykrywamy i gotujemy pod przykryciem na bardzo małym ogniu przez 5 minut. Warto jeszcze kilkakrotnie zamieszać trzepaczką, żeby uzyskać jednolitą konsystencję – bez grudek. Po ugotowaniu przekładamy do miski.
  2. Do osobnego rozgrzanego rondla wrzucamy olej kokosowy i kiedy się rozpuści, dodajemy połamaną na kawałki czekoladę. Mieszamy do momentu, aż czekolada się rozpuści. Rondel trzymamy przez cały czas na małym ogniu. Zdejmujemy z ognia, dodajemy rozpuszczoną czekoladę do kaszy i dokładnie łączymy.
  3. Osobno odsączamy ciecierzycę z puszki z zalewy (inaczej aquafaby), którą następnie przelewamy do większej miski i ubijamy. Zaczynamy ubijać na małych obrotach, stopniowo je zwiększając. Piana z aquafaby jest ubita, kiedy po wyjęciu końcówek miksera na jej powierzchni utworzy się stożek. Do ubitej aquafaby dodajemy dwie łyżki cukru pudru i ponownie przez chwilę ubijamy, żeby cukier połączył się z pianą (osobiście wolę wytrawny smak tego musu, dlatego zazwyczaj nie dodaję cukru, jeśli jednak wolicie słodszy smak, możecie dodać nawet więcej cukru).
  4. I ostatni moment – łączymy wszystkie składniki. Kiedy masa z kaszy i czekolady jest już chłodna (jeśli będzie gorąca/ciepła, piana się rozpuści i mus nie powstanie), dodajemy do niej 3 czubate łyżki piany i ubijamy całość  mikserem przez kilkanaście sekund, żeby masa się rozluźniła. Następnie odstawiamy mikser na bok i dodajemy po 2 – 3 czubate łyżki aquafaby na raz, starając się ją połączyć z masą z kaszy i czekolady w podobny sposób, jak przygotowuje się biszkopty –  delikatnie zagarniamy kilkakrotnie masę od spodu łyżką, starając się, żeby piana połączyła się z resztą, ale żeby nie zniknęła – masa powinna być puszysta. Kiedy dodamy już całą pianę, przekładamy nasz mus do miseczek i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby konsystencja ostatecznie się utrwaliła.
  5. Podajemy z owocami, ziołami i/lub śmietanką kokosową/orzechami lub w  jakkolwiek inny – ulubiony sposób :) Jest lekki, puszysty, wilgotny i obłędnie smaczny :)

IMG_0740web

Enjoy!

                         Wasza,

                                                     Grainma 💓

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0606web

Energetyzująca zupa z dyni i szafranu

Pieczona w piekarniku, z dodatkiem aromatycznych ziół i skórki pomarańczowej uwolni naszą energię z zimowego zastoju. Wake up:) Czas na zmiany! Chociaż za oknem śnieg, a mróz wciąż trzyma, przyroda zaczyna powoli budzić się do życia, czego wyraźną oznaką są małe, znane nam wszystkim kwiatki – przebiśniegi. Kiedy pojawiają się w naszych ogródkach, możemy być pewni, że zimy już nie ma, ponieważ zima to okres, w którym siły przyrody cofają się w głąb ziemi, a wszelkie procesy życiowe  w roślinach zamierają :) 

Imponującą wiedzę na temat naturalnych cyklów przyrody posiadali dawniej Chińczycy, którzy pokazali nam, jak dostosować swój sposób odżywiania się do zmieniających się pór roku, żeby pozostawać w dobrym zdrowiu przez cały czas. Kiedy zima przechodzi w wiosnę, nie odbywa się to z dnia na dzień, pomiędzy tymi dwiema porami roku jest jeszcze okres przejściowy (są cztery takie okresy w ciągu roku), zwany według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej dojo. Daje on nam szansę na aklimatyzację do nowej pory roku, a najlepiej to zrobimy, wprowadzając do naszego jadłospisu inny rodzaj pożywienia. Teraz, tak mniej więcej do końca tygodnia, dobrze będzie zjeść codziennie  przynajmniej jedną potrawę, do której przygotowania użyjemy produktu w kolorze pomarańczowym – np. marchewkę, dynię czy też pomarańczową paprykę. Takie potrawy wyglądają tak, jakby ktoś położył słońce na talerzu, i mają mocno energetyzujący charakter, ale przede wszystkim odżywiają narządy trawienne, które według TMC pełnią w naszym życiu jeszcze jedną ważną rolę – są odpowiedzialne za nasze zdolności adaptacyjne. Dlatego też, jeśli dobrze funkcjonują, nie tylko dobrze trawimy jedzenie, ale też stajemy się bardziej elastycznymi osobami, a nawiązywanie znajomości w nowym dla nas środowisku odbywa się w szybkim tempie :) Co więcej, jeśli poprawi się nasza siła trawienna, będziemy też potrafili dobrze zadbać o nasze podstawowe potrzeby fizyczne, emocjonalne i duchowe. Tak to się właśnie odbywa zgodnie z Tradycyjną Medycyną Chińską. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy jedli produkty wzmacniające nasze narządy trawienne, takie jak np. marchewka, zwłaszcza wtedy, kiedy przyroda wspiera te procesy, czyli w okresie dojo – czyli teraz :)

IMG_0581web

Słońce na talerzu

Energetyzująca zupa z dyni i szafranu

Bez glutenu, bez produktów mlecznych, odpowiednia dla wegetarian i wegan, przygotowana według Pięciu Przemian

2 – 3 porcje

IMG_0600web

 

Składniki

  • 400 g obranej dyni hokkaido, pokrojonej na średnie kawałki
  • 40 g orzechów cashew
  • 100 g kalafiora, pokrojonego w mniejsze cząstki
  • 1 średnia obrana cebula, ok. 60 g, pokrojona na kawałki
  • 2 średnie ząbki czosnku
  • 1 opak. szafranu, ok. 0,12 g  (więcej informacji o szafranie w moim wcześniejszym przepisie http://mariolabialolecka.com/?p=92 )
  • 1 łyżeczka majeranku
  • 1/2 łyżeczki soli himalajskiej lub innej naturalnej –  nie jodowanej
  • 200 ml wody
  • 200 ml mleka sojowego
  • świeżo wyciśnięty sok z jednej średniej pomarańczy
  • świeżo otarta skórka z 1/2 średniej pomarańczy
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżki oleju, najlepiej kokosowego (rozpuszczonego)
  • pestki granatu, mak, świeże zioła, dymka do posypania po wierzchu

Przygotowanie

  1. Nagrzewamy piekarnik do 200°C, z włączonym termoobiegiem.
  2. Do naczynia do zapiekania z pokrywką wkładamy po kolei: dynię, orzechy cashew, kalafiora, cebulę, czosnek, a następnie wsypujemy szafran, majeranek oraz sól i wlewamy wodę, mleko sojowe, sok z pomarańczy oraz olej, dodajemy kurkumę i na koniec mieszamy ze sobą składniki.
  3. Przykrywamy naczynie do zapiekania, wstawiamy do nagrzanego piekarnika, pieczemy przez 40 minut. Wyłączamy ogień i zostawiamy w piekarniku przynajmniej przez godzinę. Można zostawić nawet na kilka godzin.
  4. Po wyjęciu z piekarnika przekładamy wszystko do pojemnika dobrego blendera (powinien mieć przynajmniej 800 obrotów, wtedy będziemy mogli uzyskać najlepszą konsystencję, ale oczywiście można też użyć innego blendera). Dodajemy 200 – 250 ml dobrego rosołu wegetariańskiego lub więcej, tak żebyśmy mogli uzyskać odpowiednią dla nas gęstość, i miksujemy do uzyskania gładkiej, jednolitej konsystencji.
  5. Zupę podgrzewamy, nakładamy do miseczek, posypując po wierzchu ulubionymi ziołami, makiem, dymką oraz pestkami granatu i podajemy. Jest przepyszna, aksamitna, orzeźwiająca, aromatyczna, po zjedzeniu jej można góry przenosić :)

With love,

                                  Grainma

 

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0574web

Jęczmienka

Jaglanka zdetronizowana? Jęczmienka nową superżywnością? Zafascynowani kaszą jaglaną zapomnieliśmy o starym poczciwym jęczmieniu – zbożu o niezwykłych właściwościach. Uważa się, że jęczmień był pierwszym zbożem, które ludzie nauczyli się uprawiać, kiedy zmienili styl życia z koczowniczego na osiadły i zostali rolnikami. I nie ma w tym nic dziwnego, wystarczy zapoznać się z jego licznymi zaletami, żeby się przekonać, że tak właśnie musiało to wyglądać.  Jęczmień jest zbożem zawierającym gluten, ale ciekawe jest to, że nasz organizm inaczej przyswaja gluten zawarty w jęczmieniu. Niektóre osoby nie tolerujące glutenu mogą jeść jęczmień (wskazana jest konsultacja lekarska), który na dodatek leczy stany zapalne jelit. W przeciwieństwie do prosa (kaszy jaglanej) zawiera dużo więcej składników odżywczych i w lepszych proporcjach. Zastanawiające jest więc to, dlaczego jest mniej popularny od kaszy jaglanej? Mam nadzieję, że ten wpis chociaż trochę to zmieni i na naszych stołach będzie teraz częściej gościć jęczmienka niż jaglanka :)

Jęczmień jest bogatym źródłem składników mineralnych – makro i mikroelementów – i wielu z nich nie znajdziemy w kaszy jaglanej, np. chromu (25% DRI* jęczmień), molibdenu (60% DRI jęczmień) czy też unikalnej witaminy U, której źródłem są tylko dwa produkty na świecie – kapusta i właśnie jęczmień. Gdybyśmy chcieli dalej porównywać oba zboża, to zobaczymy, że większość składników mineralnych zawartych w jęczmieniu w dużych ilościach występuje w kaszy jaglanej w znacznie mniejszych ilościach, na przykład wartościowy antyoksydant selen (jęczmień pokrywa 42% DRI – proso 3% DRI), mangan (60% DRI – 24% DRI), miedź (34% – 31%), magnez (20% – 19%), a także witaminy B6 (33% – 11%) i B1 (18% – 15%). Już z tego krótkiego zestawienia widać, jak wiele pożytków może nam przynieść nawet drobna korekta naszego codziennego menu i częściowe chociażby zastąpienie kaszy jaglanej pęczakiem lub kaszą mazurską. Ale to jeszcze nie koniec :)  Jęczmień jest też fantastycznym źródłem błonnika, zawiera go najwięcej spośród wszystkich zbóż (podaję za WHfoods). Do tego jest niskokaloryczny, zawiera bardzo mało tłuszczu – z tego powodu zaleca się go osobom, które chciałyby schudnąć. Jęczmień jest też zdecydowanym faworytem wśród zbóż, jeśli chodzi o zawartość kwasu glutaminowego i tryptofanu – zajmuje pierwsze miejsce. Kwas glutaminowy korzystnie wpływa na pracę mózgu, usprawniając procesy związane z przetwarzaniem informacji i ich zapamiętywaniem, poza tym zwiększa poziom naszej energii. Tryptofan z kolei bierze aktywny  udział w produkcji serotoniny – hormonu szczęścia. Tak więc po zjedzeniu rano porcji jęczmienki, wyjdziemy z domu nie tylko w dobrym nastroju i pełni energii, ale też będziemy w stanie widzieć swoje cele wyraźniej :)

Jęczmień ma też wspaniałe właściwości lecznicze. Regularne spożywanie jęczmienia – w formie kaszy pęczak lub pełnego ziarna – przynosi wymierne korzyści zdrowotne. Zapobiega między innymi powstawaniu kamieni żółciowych, zwłaszcza u kobiet, chroni przed rakiem trzustki, wzmacnia odporność, serce oraz nerki (zalecany zwłaszcza w niewydolności nerek i w przypadku problemów z pęcherzem moczowym – jest dobrym diuretykiem), a także pomaga regulować poziom cukru we krwi – nawet do 10 godzin po konsumpcji. Wprowadzenie do diety kaszy jęczmiennej zaleca się także osobom, które mają problem z wysokim ciśnieniem krwi, chcą schudnąć lub mają wysoki poziom cholesterolu.

Tradycyjna Medycyna Chińska podobnie postrzega jęczmień. Chińczycy od dawna stosowali to zboże w profilaktyce wielu chorób, a także leczyli nim Żołądek, Śledzionę, Pęcherzyk żółciowy, Pęcherz moczowy oraz Jelita (używam tutaj dużych liter, żeby podkreślić, że narządy te zgodnie z TMC są czymś więcej niż tylko narządami fizycznymi, jak widzi je medycyna zachodnia). Według TMC regularne spożywanie jęczmienia usuwa z ciała wilgoć oraz gorąco, wzmacnia krew, energię, a także wspomaga regenerację organizmu. I znów gdybyśmy teraz spojrzeli na proso, żeby porównać je z jęczmieniem, tym razem z punktu widzenia TMC, zobaczymy, że kasza jaglana (proso) leczy tylko 3 narządy (Nerki, Śledzionę i Żołądek) i dodatkowo wspomaga regenerację organizmu. Widać ponownie, że korzyści zdrowotne płynące ze spożywania jęczmienia są dużo większe niż te, które płyną z jedzenia kaszy jaglanej.

W mojej książce „Zaskakująca kasza & ryż” znajdziecie więcej pomysłów, jak przyrządzić wartościowe potrawy z różnych kasz produkowanych z jęczmienia – wspaniałego zboża, które ludzkość zna i uprawia od tysięcy lat. Książkę można nabyć w naszym sklepie, teraz w promocyjnej cenie, podaję link.

Jęczmienka

2 porcje

IMG_0557web

Składniki

Podaję tu przybliżone ilości, ponieważ każdy może przygotować swoją wersję jęczmienki – w oparciu o ulubione dodatki. Już podczas pracy nad książką „Zaskakująca kasza & ryż” zauważyłam, że do jęczmienia bardzo dobrze pasują produkty kokosowe, tak jak chociażby w moim „Crème brûlée z kaszy jęczmiennej”, dlatego też polecam dodawanie do jęczmienki mleka i/lub jogurtu kokosowego, a także wiórków/płatków kokosowych – robi się wtedy naprawdę pysznie.

  • 1 szklanka o pojemności 250 ml ugotowanego pęczaku (przepis poniżej) + 2 czubate łyżki
  • 1 lekko czubata łyżka nasion chia
  • sok z 1/2 słodkiej średniej pomarańczy
  • 125 ml kompotu z jagód
  • 250 ml mleka kokosowego (tym razem wybieramy takie, które ma płynną postać) lub więcej/mniej, jeśli jęczmienka ma mieć inną konsystencję
  • 2 – 3 łyżki syropu z agawy lub słodu ryżowego/jęczmiennego
  • 1/2 łyżeczki esencji waniliowej (bez alkoholu)
  • 1/2 – 1 łyżeczka zmielonego zielonego kardamonu
  • dodatkowo po 2 – 3 łyżki kompotu z jagód na porcję
  • jogurt kokosowy lub inny do polania na wierzch
  • 1 – 2 łyżki posiekanych orzechów cashew
  • 2 – 3 łyżki świeżych jagód/borówki amerykańskiej lub innych ciemnych owoców, np. jeżyn
  • ewent. syrop z agawy/słód jęczmienny/słód ryżowy/syrop klonowy do polania na wierzch

Przygotowanie

  1. Najpierw przygotujemy galaretkę chia. Do miski wrzucamy nasiona chia, wlewamy sok z pomarańczy oraz dwie/trzy łyżki kompotu z jagód (sam płyn, bez owoców) i zostawiamy na 30 minut do namoczenia, a następnie dodajemy 2 czubate łyżki ugotowanego pęczaku, mieszamy, tak żeby składniki się połączyły i zostawiamy na kolejne 30 minut. Jeśli się spieszymy, można składniki połączyć i skrócić czas namaczania, jednak chia powinny się namaczać przynajmniej 15 minut.
  2. Do osobnej miski/pojemnika malaksera wrzucamy szklankę pęczaku, wlewamy resztę kompotu z jagód oraz mleko kokosowe, a następnie dodajemy syrop z agawy, wanilię i kardamon. Miksujemy za pomocą blendera ręcznego lub stacjonarnego do uzyskania jednolitej konsystencji.
  3. Zmiksowany pęczak przekładamy następnie do przygotowanych wcześniej  miseczek i wlewamy po 2 – 3 łyżki kompotu z jagód na porcję, a na to nakładamy galaretkę z chia i pęczaku. Na wierzch jęczmienki kładziemy jogurt kokosowy, orzechy cashew, owoce, syrop/słód, ewentualnie inne ulubione dodatki.

Przygotowana w ten sposób jęczmienka, zawierająca zmiksowany pęczak oraz całe ziarna ma bardzo ciekawą konsystencję – zachęcam do wypróbowania :)

Gotowanie pęczaku al dente

Jest bardzo proste :) Potrzebujemy 180 g kaszy pęczak (1 szklanka o pojemności 250 ml) i 3 szklanki wody (750 ml). Wlewamy wodę do garnka, dodajemy pęczak, przykrywamy i doprowadzamy do wrzenia na dużym ogniu. Zdejmujemy pokrywkę na 20 sekund, ponownie przykrywamy, zmniejszamy ogień i na bardzo małym ogniu gotujemy przez 45 minut. Na początku trzeba stać przy garnku, ponieważ kasza ma tendencję do kipienia. Jeśli zaczyna kipieć, trzeba na chwilę zdjąć pokrywkę, żeby piana opadła, może trzeba będzie kilka razy powtórzyć.

With love,

                         Wasza Grainma

*DRI – Dietary Reference Intake – pokazuje, w ilu procentach pokryjemy nasze zapotrzebowanie na poszczególne składniki, spożywając porcję produktu. Tu zgodnie z normami WHFoods, gdzie bierze się pod uwagę zawartość składników odżywczych w produkcie w stosunku do ilości kalorii zawartych w tym produkcie.

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

 

 

IMG_0470web

Lekki torcik z kaszy gryczanej na aquafabie

W tym pysznym torciku nie ma nawet odrobiny jajka, a jest puszysty i lekki. Przełożyłam go delikatnym kremem z marchewkowej jaglanki – cudownie kremiastym, który smakuje jak najprawdziwszy krem do tortu, chociaż przygotowywany jest na bazie kaszy. Całość rozpływa się w ustach – bez glutenu, bez jajek i bez produktów mlecznych. Ciemny kolor tego tortu nie pochodzi z kakao czy karobu, tylko z kaszy gryczanej palonej (ciemnej) oraz z cukru kokosowego. Według nas (mojej rodziny i mnie) wygląda przepięknie – a na półce w lodówce wręcz zjawiskowo. Bardzo nam smakuje, mam nadzieję, że Wam też się spodoba :) Nie przygotowuję ciast czy tortów z kaszy ze względu na modę, ani też dlatego, że chcę wykazać się kreatywnością, po prostu uważam, że kasze są dużo zdrowsze niż mąka. Zawierają one przecież całą gamę niezbędnych nam do życia składników odżywczych z tego względu, że podczas produkcji kasz ziarna zbóż lub pseudozbóż pozbawia się jedynie łuski oraz zarodka, pozostawiając okrywę, która zawiera wiele cennych dla zdrowia składników. Dodajmy, że tę właśnie okrywę usuwa się, żeby wyprodukować mąkę, czyli tzw. produkt oczyszczony. W takiej sytuacji ja zdecydowanie wybieram mąkę z kaszy, a Wy? :)

Gdybyśmy chcieli spojrzeć na ten torcik z perpektywy zdrowotnej, to warto wiedzieć, ze kasza gryczana, której jest tu najwięcej, stanowi bardzo dobre źródło manganu, magnezu, fosforu oraz miedzi. Badania wykazały, że regularne spożywanie kaszy gryczanej chroni nas przed powstawaniem kamieni żółciowych, a także przed rakiem jelit i piersi. Ponadto korzystnie wpływa na serce i układ krwionośny oraz pomaga regulować poziom cukru we krwi, co jest korzystne dla diabetyków. Według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej z kolei  kasza gryczana usuwa wilgoć z ciała i jest polecana osobom, które chciałyby zredukować wagę ciała. TMC uważa, że główną przyczyną nadwagi jest nagromadzenie wilgoci w ciele, przez co narządy nie mogą prawidłowo wykonywać swojej pracy. Wygląda więc na to, że jedząc ten torcik, za bardzo nie zgrzeszymy :) Osoby, którym jest ciągle gorąco, też powinny jeść często kaszę gryczaną, ponieważ ma ona właściwości chłodzące i pomaga usunąć z ciała nadmiar gorąca. Polecam zwłaszcza osobom, które mają stresujący czas w życiu, ponieważ to najczęściej stres powoduje, że nasz organizm się przegrzewa i trudno nam wtedy złapać równowagę.

I taki oto super torcik dziś na blogu Grain Kitchen :)

Zapraszam na przepis!

Puszysty torcik z kaszy gryczanej

Bez glutenu, bez jajek, bez mleka,  bez białego cukru i bez kakao
TMC – Usuwa wilgoć z ciała oraz gorąco, pomaga zrównoważyć nastrój

IMG_0501web

Do przygotowania tego torciku użyłam płynu, którym zalana jest ciecierzyca w puszce, czyli tzw. aquafaby (trzeba uważać, żeby nie kupić ciecierzycy gotowanej na parze, bo w takiej puszce nie ma płynu). Płyn ten (zalewę) po odcedzeniu ciecierzycy, można łatwo ubić i może on zastąpić białka (także jajka) w cieście, sprawiając, że ciasto ma puszystą i lekką konsystencję tak, jakbyśmy dodali do niego pianę z ubitych białek. Dobrym rozwiązaniem okazało się też użycie bananów, które dodały jeszcze więcej lekkości tym gryczanym blatom. Aqufaba aquafabie nierówna, to znaczy, że puszystość torciku zależy tu od jakości zalewy z cieciorki. Niektóre lepiej się ubijają – czyli jest więcej piany – inne słabiej. Jeśli trafi się nam puszka z gorszą aquafabą, blaty mogą słabiej wyrosnąć i będą odrobinę mniej puszyste.

Składniki

I. Blaty do tortu –  3 blaty

(użyłam tu do pieczenia rantów cukierniczych o średnicy 14 cm. Można użyć dwóch tortownic o średnicy 18 – 20 cm, tort będzie się wtedy składał z dwóch blatów)

  • 350 g dojrzałych bananów (najlepiej wybrać takie, które mają brązowe plamki na skórce), obranych ze skórki
  • 200 g zmielonej na mąkę, ciemno palonej kaszy gryczanej
  • 70 g cukru kokosowego
  • 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżeczka zmielonego cynamonu
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 125 ml śmietanki sojowej
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 60 ml oleju słonecznikowego tłoczonego na zimno lub oleju z pestek winogron
  • 100 ml soku z jabłek – tłoczonego, nie z koncentratu
  • 10 łyżek aquafaby (chyba że w puszcze jest tylko 9 – to też będzie OK)
  • 6 łyżek cukru pudru kokosowego (wystarczy zmielić cukier kokosowy w młynku)
  • olej i mąka do wysmarowania blatów

II. Krem jaglany z marchewkowej jaglanki

  • 200 g kaszy jaglanej, suchej
  • 250 ml soku z marchwi, najlepiej ekologicznej
  • 1/2 laski cynamonu cejlońskiego (ok. 2,5 cm)
  • 1 anyż gwiazdkowaty
  • 1/3 łyżeczki ziaren czerwonego pieprzu (opcja), rozdrobnionego lub w całości
  • 250 ml mleka sojowego
  • 1 łyżka świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • świeżo otarta skórka z jednej średniej pomarańczy
  • 100 ml soku jabłkowego, tłoczonego, nie z koncentratu
  • 1 łyżeczka świeżo otartej skórki z pomarańczy
  • 60 ml rozpuszczonego oleju kokosowego
  • 3 – 4 łyżki cukru
  • 200 ml gęstej śmietanki kokosowej, nadającej się do ubijania

Przygotowanie

        I. Przygotowanie blatów

  1. Rozgrzewam piekarnik do 180°C, z włączonym termoobiegiem, i przygotowuję ranty (tortownice). Każdy z osobna smaruję olejem i wysypuję mąką kokosową (najlepiej) lub inną bezglutenową. Każdy rant stawiam na papierze do pieczenia i zawijając papier, staram się, żeby przylegał jak najbliżej rantu. Następnie stawiam ranty na kawałku folii aluminiowej i owijam ranty folią, tak żeby papier i folia nie odpadły z rantu.
  2. Banany rozgniatam widelcem w misce jak najdrobniej, jeśli gdzieniegdzie zostaną nieduże nierozgniecione do końca kawałki, nie jest to problem.
  3. Do osobnej, dużej miski wrzucam po kolei: kaszę gryczaną zmieloną na mąkę, cukier kokosowy, siemię lniane, cynamon, sól, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną. Mieszam, tak żeby składniki dobrze się połączyły.
  4. Do kolejnej miski wlewam śmietankę sojową i dodaję 1 łyżkę soku z cytryny. Odstawiam na bok na kilka minut, do momentu, aż śmietanka się zagęści. Wlewam sok z jabłek i olej. Mieszam, dopóki składniki się nie połączą, odstawiam na bok.
  5. Do ostatniej już miski wlewam aquafabę i zaczynam ją ubijać ręcznym mikserem, najpierw na małych obrotach, stopniowo je zwiększając. Aquafaba będzie gotowa, jeśli na końcówkach do ubijania piany utworzy się niewielki stożek z piany, który będzie zachowywał swój kształt, i piana nie będzie wypadać z przechylonej lekko miski. Do ubitej piany dodaję cukier, najpierw dwie łyżki, i ubijam pianę, aż cukier połączy się z pianą, a następnie dodaję kolejne dwie łyżki i znów ubijam i na koniec dodaję ostatnie dwie i znów krótko ubijam, żeby się połączyły z resztą.
  6. Kiedy piana z aquafaby jest gotowa, zaczynam łączyć ze sobą składniki. Najpierw dodaję mokre składniki do suchych i dokładnie je ze sobą łączę, a następnie dodaję do powstałej w ten sposób masy przygotowane wcześniej banany i mieszam, dopóki składniki nie połączą się w jednolitą masę. Na koniec dodaję ubitą aquafabę i staram się ją połączyć z ciastem w podobny sposób, jak przygotowuje się biszkopty –  delikatnie zagarniam kilkakrotnie ciasto od spodu, starając się, żeby piana połączyła się z resztą, ale żeby nie zniknęła w cieście. Masa powinno być puszysta.
  7. Przekładam do rantów (lub tortownic), piekę w temperaturze 180°C, z włączonym termoobiegiem, przez 60 minut. Po tym czasie wyłączam ogień, ale zostawiam blaty jeszcze przez 5 minut w piekarniku. Wyjmuję z piekarnika i zostawiam w rantach jeszcze przez kolejne 10 minut. Na koniec wyjmuję z rantów i zostawiam do ostudzenia.

II. Przygotowanie kremu do tortu

  1. Do garnka wrzucamy kaszę jaglaną i wlewamy sok z marchwi, a następnie dodajemy po kolei: cynamon cejloński, anyż gwiazdkowaty, czerwony pieprz (całe ziarna lub roztarte – oczywiście, jeśli się zdecydujemy dodać pieprz), mleko sojowe, sok z pomarańczy oraz skórkę pomarańczową i na dużym ogniu doprowadzamy do wrzenia pod przykryciem.
  2. Kiedy zacznie się gotować, zdejmujemy pokrywkę i pozwalamy, żeby kasza gotowała się przez 20 sekund. Następnie zmniejszamy ogień, przykrywamy garnek i gotujemy przez 20 minut na małym ogniu. Dobrze jest zamieszać kilka razy przez pierwsze 5 minut (ostrożnie zdejmując pokrywkę, żeby się nie oparzyć), bo ma tendencję do przywierania do garnka.
  3. Po ugotowaniu studzimy kaszę przez 2 – 3 minuty, a następnie przekładamy do pojemnika malaksera (można też zblendować ręcznym mikserem) i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Trzeba to zrobić jak najszybciej po ugotowaniu, ponieważ, kiedy kasza przestygnie, już nie można osiągnąć takiej kremiastej, delikatnej konsystencji.
  4. Następnie dodajemy sok jabłkowy oraz świeżo otartą skórkę z pomarańczy i ponownie miksujemy, aż składniki dobrze się połączą. Na koniec cukier i olej kokosowy i znów miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Kaszę przekładamy do miski, przykrywamy miskę ściereczką i zostawiamy do całkowitego ostudzenia.
  5. Kiedy wystygnie, ubijamy w osobnej misce śmietankę kokosową przez 4 minuty, żeby była puszysta, i partiami wrzucamy do niej wystudzoną kaszę, przez cały czas ubijając całość. Następnie wkładamy do lodówki na godzinę, żeby krem zgęstniał.

III. Łączenie warstw

  1. Na talerz/paterę/papier wykładamy pierwszy wystudzony blat gryczany i nakładamy na niego schłodzony w lodówce, gęsty krem. Na krem nakładamy kolejny blat, a na niego kolejną warstwę kremu. Jeśli krem trochę wystaje poza obręb blatów, można to wyrównać nożem. Po złożeniu wszystkich warstw  wstawiamy tort do lodówki, najlepiej na noc, żeby krem uzyskał odpowiednią konsystencję i żeby warstwy dobrze się ze sobą połączyły. Przed podaniem ozdabiamy górny blat, na przykład owocami, kwiatami czy też lukrem lub rozpuszczoną białą czekoladą. Można też tort oprószyć cukrem pudrem – wszystko to pasuje do naszego torcika gryczanego i stanowi z nim pyszną całość :)

Smacznego!

                               Wasza Grainma

IMG_0515web

Mniam, mniam :)

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0444web

Szybkie trufle z jaglanki

Proste w przygotowaniu trufle zbożowe z jaglanki. Wystarczy ugotować kaszę jaglaną w soku z marchewki z dodatkiem mleka sojowego, skórki pomarańczowej, anyżu gwiaździstego i jeszcze kilku innych – zaskakujących składników, a następnie dodać do niej, już po przestudzeniu, mąkę kokosową, tahinę oraz olej kokosowy i wszystko dobrze ze sobą połączyć. Na koniec kąpiel w rozpuszczonej czekoladzie, chłodzenie w lodówce i już możemy delektować się wspaniałymi truflami, w których nie wyczuwa się smaku kaszy – ja mam nawet wrażenie, że jem marcepan oblany gorzką czekoladą. Są naprawdę pyszne i muszę mocno ich pilnować, żeby wystarczyło dla gości :)

Tego typu desery kochają wszyscy i wciąż powstają nowe przepisy. Ten powstał trochę przez przypadek, kiedy jadłam na śniadanie moją ulubioną jaglankę marchewkową. Marchew jako warzywo korzeniowe jest  produktem szczególnie wskazanym zimą, ponieważ jest to czas, kiedy wracamy (a nawet powinniśmy wracać) do korzeni, żeby się wzmocnić. Dlatego w Święta Bożego Narodzenia tak bardzo potrzebujemy spotkać się z rodziną i ewentualnie wyjaśnić wszelkie nieporozumienia. Te spotkania odnawiają nasze DNA :) Dodatkowo zimowa aura, śnieg i mróz pomagają nam zwolnić tempo, odpocząć i zastanowić się nad tym, co dalej. Skupienie na sobie i swoich celach jest równie wzmacniające. Polecam :)

Szybkie trufle z jaglanki

Potrawa wegańska
Bez glutenu, bez jajek, bez mleka i bez produktów mlecznych
Wychodzi około 20 trufli

IMG_0453web

Składniki

  • 200 g kaszy jaglanej, suchej
  • 250 ml soku z marchwi, najlepiej ekologicznej
  • 1/2 laski cynamonu cejlońskiego (ok. 2,5 cm)
  • 1 anyż gwiazdkowaty
  • 1/3 łyżeczki ziaren czerwonego pieprzu (opcja)
  • 250 ml mleka sojowego
  • 1 łyżka świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • świeżo otarta skórka z jednej średniej pomarańczy
  • 3 – 4 łyżki pasty sezamowej tahini
  • 2 łyżki mąki kokosowej (ewent. 2 łyżki zmielonych wiórków kokosowych)
  • 4 łyżki oleju kokosowego, rozpuszczonego
  • 1 łyżka kremu kokosowego lub zmielonych bardzo drobno wiórków kokosowych
  • 2 – 3 łyżki cukru kokosowego lub trzcinowego, ewent. innego
  • 100 g gorzkiej czekolady, min. 60% kakao
  • 1 płaska łyżeczka oleju kokosowego (nie rozpuszczonego)

Przygotowanie

  1. Do garnka wrzucamy kaszę jaglaną i wlewamy sok z marchwi, a następnie dodajemy po kolei: cynamon cejloński, anyż gwiazdkowaty, czerwony pieprz (całe ziarna lub roztarte – oczywiście, jeśli się zdecydujemy dodać pieprz), mleko sojowe, sok z pomarańczy oraz skórkę pomarańczową i na dużym ogniu doprowadzamy do wrzenia pod przykryciem.
  2. Kiedy zacznie się gotować, zdejmujemy pokrywkę i pozwalamy, żeby kasza gotowała się przez 20 sekund. Następnie zmniejszamy ogień, przykrywamy garnek i gotujemy przez 20 minut na małym ogniu. Dobrze jest zamieszać kilka razy przez pierwsze 5 minut (ostrożnie zdejmując pokrywkę, żeby się nie oparzyć), bo ma tendencję do przywierania do garnka.
  3. Po ugotowaniu przekładamy kaszę do miski i zostawiamy do przestudzenia. Kiedy jest już tylko ciepła – nie parzy w ręce – wrzucamy tahinę, mąkę kokosową, krem kokosowy oraz olej kokosowy i rozcieramy rękami tak, żeby składniki jak najlepiej się połączyły. Następnie zaczynamy formować kulki o średnicy około 3 – 4 cm i odkładamy je na kratkę do całkowitego wystudzenia.
  4. Kiedy kulki zupełnie wystygną, wrzucamy do niewielkiego rozgrzanego rondla olej kokosowy (1 łyżeczkę), a kiedy się rozpuści, dodajemy czekoladę i mieszamy, dopóki czekolada nie stanie się płynna. Zdejmujemy z ognia i zanurzamy po kolei kulki z kaszy w czekoladzie, odkładając następnie każdą kulkę na kratkę do obcieknięcia. Na koniec wkładamy nasze jaglane trufle do lodówki na godzinę lub dwie, żeby czekolada dobrze zastygła. Podajemy w papilotkach.

Uwagi

  1. Ważne jest, żeby użyć do tego przepisu cynamonu cejlońskiego. To ten, który jest tak zwinięty jak cygaro – ma w środku dużo cienkich warstw i łatwo się łamie w przeciwieństwie do cynamonu cassia. Jego smak świetnie się komponuje z marchewką i skórką pomarańczową.
  2. Jeśli kasza po ugotowaniu jest bardzo sucha, można dać więcej tahiny – 4 lub 5 łyżek.
  3. Jeśli dodajecie wiórki kokosowe, można zmniejszyć ilość oleju kokosowego do 3 łyżek.
  4. Jeśli zachowacie kolejność wrzucania składników, otrzymacie potrawę przygotowaną według Pięciu Przemian – dzięki temu będzie ona miała jeszcze bardziej wzmacniające działanie.
  5. Lubię lekko słodki smak tych cudownych kuleczek, dlatego nie dodałam tu zbyt dużo cukru – zarówno marchewka, jak i kokos są dla mnie wystarczająco słodkie.  Jeśli jednak wolicie bardziej słodkie desery, po prostu dodajcie więcej cukru :)

Smacznego!

                                        Wasza Grainma :)

 

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2018 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

IMG_0146pop

Pesto z liści selera oraz pesto z zielonej pietruszki i kiełków brokułu

Pesto to przygotowałam już jakiś czas temu, chyba jeszcze we wrześniu. Wróciłam któregoś dnia z zakupów w gospodarstwie ekologicznym Pana Barczaka z pięknymi selerami korzeniowymi, z których wyrastały wielkie łodygi selerowe, zakończone nieprawdopodobnie aromatycznymi liśćmi, a ponieważ w planach był makaron jaglany (przepis wkrótce), pomyślałam, że spróbuję do niego przygotować pesto z tych liści. Przyznam, że tego rodzaju pesto robiłam po raz pierwszy, ale efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Pyszne, pachnące czosnkiem, ostre w smaku pasuje do makaronu, ziemniaków, chleba, ugotowanych warzyw i wielu innych produktów :) Nie wiem, czy teraz, w styczniu, można jeszcze gdzieś dostać selera korzeniowego z liśćmi, prawdopodobnie będzie to trudne, jeśli nie niemożliwe (może w firmach, które handlują nietypowymi owocami, warzywami i ziołami), ale z pewnością nie będzie to proste, dlatego postanowiłam przygotować też wersję alternatywną tego pesto – z zielonej pietruszki oraz kiełków brokułu i słonecznika – którą można zrobić o każdej porze roku. Pietruszka to jeszcze jeden z produktów korzystnie wpływających na nerki, dlatego warto sięgać po nią zwłaszcza teraz, zimą, kiedy powinniśmy zadbać przede wszystkim o nerki. Polecam oczyszczającą herbatkę z natki pietruszki i oczywiście dodawanie na bieżąco tych aromatycznych listków do różnych potraw. Ponadto zielone liściaste warzywa, natki, kiełki, a także większość ziół wspomagają pracę wątroby oraz wpływają korzystnie na układ krwionośny (odżywiają krew) ze względu na zawarty w nich chlorofil, dlatego warto jeść je codziennie :)

PESTO Z LIŚCI SELERA

Potrawa wegetariańska lub wegańska w zależności od użytych składników

IMG_0180web

 (na zdjęciu „Pesto z liści selera”)

 Składniki na pesto z liści selera

  • 50 g orzechów cashew
  • 40 g orzechów pekan
  • 60 g umytych i osuszonych liści selera korzeniowego (same liście)
  • 3 – 4 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • świeżo otarta skórka z jednej niedużej cytryny
  • 100 ml oleju lnianego tłoczonego na zimno
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 1/4 łyżeczki świeżo zmielonego zielonego pieprzu
  • 1/4 – 1/2 łyżeczki różowej soli himalajskiej lub innej
  • 2 lekko czubate łyżki prażonych i drobno zmielonych orzechów brazylijskich lub długo dojrzewającego żółtego sera typu grana padano (ale bez podpu-szczki zwierzęcej, jeśli potrawa ma być wegetariańska). Można też użyć serów półtwardych dojrzewających takich, jak cheddar – np. firmy Kerrygold – „Botton” lub „Double Gloucester”, które zawsze są przygotowywane na podpuszczce nie pochodzącej od zwierząt – mikrobiologicznej lub roślinnej).

Przygotowanie

  1. Orzechy wrzucam do miski, zalewam wrzątkiem i zostawiam do namoczenia na 30 minut. Następnie odsączam na sicie i osuszam papierowym ręcznikiem.
  2. Liście selera siekam na mniejsze kawałki i wrzucam do osobnej miski. Dodaję sok z cytryny, skórkę z cytryny, namoczone i osuszone orzechy, olej, pieprz, czosnek oraz sól. Miksuję – najlepiej za pomocą blendera ręcznego – do uzyskania jednolitej konsystencji. Staram się nie rozdrabniać składników za mocno, wolę, kiedy pesto jest trochę grudkowate. Ewentualnie doprawiam pieprzem i solą.
  3. Jeśli pesto ma być wegańskie, dodaję do niego prażone i drobno zmielone orzechy brazylijskie, które sprawią, że pesto będzie miało lekko serową konsystencję i smak. Jeśli pesto ma być wegetariańskie, dodaję utarty ser, nie zawierający podpuszczki zwierzęcej. Już nie miksuję, tylko mieszam.
  4. Można przechowywać w lodówce, w zamkniętym słoiku, do 48 godzin, potem traci smak i właściwości.

 

PESTO Z ZIELONEJ PIETRUSZKI I KIEŁKÓW BROKUŁU

Potrawa wegetariańska lub wegańska w zależności od użytych składników

Uzyskamy ok. 250 ml pesto

IMG_0360web

 (na zdjęciu kanapka z „Pesto z zielonej pietruszki”)

Składniki na pesto z zielonej pietruszki

  • 40 g orzechów włoskich
  • 40 g orzechów cashew
  • 50 g umytych i osuszonych listków zielonej pietruszki (same liście)
  • 15 g umytych i osuszonych kiełków brokułu
  • 15 g umytych i osuszonych kiełków słonecznika
  • 2 – 3 łyżki soku z cytryny
  • świeżo otarta skórka z małej cytryny
  • 90 ml oleju słonecznikowego, tłoczonego na zimno
  • 1/8 – 1/4 łyżeczki  świeżo zmielonego zielonego pieprzu
  • 2 duże ząbki czosnku (ok. 7 g)
  • 1/2 łyżeczki różowej soli himalajskiej (lub innej)
  • 2 lekko czubate łyżki prażonych i drobno zmielonych orzechów laskowych lub wegetariański ser, długo dojrzewający (j.w.)

 

Przygotowanie

  1. Orzechy wrzucam do miski, zalewam wrzątkiem i zostawiam do namoczenia na 30 minut. Następnie odsączam na sicie i osuszam papierowym ręcznikiem.
  2. Do osobnej miski wrzucam natkę pietruszki (same liście, bez łodyżek), kiełki brokułu i słonecznika. Dodaję sok z cytryny, skórkę z cytryny, namoczone i osuszone orzechy, olej, czosnek, pieprz oraz sól. Miksuję – najlepiej za pomocą blendera ręcznego – do uzyskania jednolitej konsystencji. Staram się nie rozdrabniać składników za bardzo, wolę, kiedy pesto jest trochę grudkowate. Doprawiam pieprzem i solą.
  3. Jeśli potrawa ma być wegańska dodaję prażone i drobno zmielone orzechy laskowe, które sprawią, że pesto będzie miało lekko serową konsystencję i smak. Jeśli pesto ma być wegetariańskie, dodaję utarty ser, nie zawierający podpuszczki zwierzęcej. Już nie miksuję, tylko mieszam.
  4. Można przechowywać w lodówce, w zamkniętym słoiku, do 48 godzin, potem traci smak i właściwości.

Uwagi

  1. Jeśli macie mrożone liście selera, nie sprawdzą się one w tej potrawie, poza tym mrożone produkty są ciężkostrawne.
  2. Dzięki ostrym w smaku kiełkom brokułu pietruszkowe pesto ma wyrazisty charakter i jest bardzo smaczne nawet bez dodatku sera :)
  3. Orzechy brazylijskie lub laskowe prażymy przez kilka minut na mocno rozgrzanej patelni do momentu, aż zaczną lekko dymić i pojawią się na nich gdzieniegdzie ciemne plamki.
  4. Najlepiej smakuje, kiedy jest dość kwaśne, dlatego nie trzeba żałować soku z cytryny :)

Uwielbiamy to pesto w domu, często je robię i używam nie tylko do makaronu, dodaję do zupy, kładę na kanapki, stosuję jako nadzienie do naleśników i pierogów, czasami nadziewam nim ziemniaki. Polecam! Jest pyszne :)

Love,

                         Grainma

………………………………………..
Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2017 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved