Kasza jaglana, Pieczywo, Przepisy
comments 7

Tortille jaglano-ziemniaczane

Img9975rgweb1

Kiedy okazuje się, że nie możesz jeść zbóż zawierających gluten, nagle uświadamiasz sobie, jak ważną rolę w twoim życiu pełnił do tej pory chleb, ten najstarszy fast-food świata :)

Bułki, chleb, pszenne tortille to prawdziwy niezbędnik w życiu każdego z nas i równocześnie szansa na szybki, smaczny, a także – w zależności od rodzaju pieczywa i dodatków – zdrowy posiłek. Niestety osoby na diecie bezglutenowej tracą tę prostotę życia, gdyż nie mogą wejść do pierwszego lepszego sklepu i tak jak wszyscy kupić pieczywo – z prostej przyczyny – w sklepach, zarówno tych małych, jak i w wielkich supermarketach zazwyczaj nie można kupić chleba bezglutenowego, czasami pojawiają się bezglutenowe chrupki, ale nie da się w ten sposób cały czas odżywiać, bo już na drugi dzień mamy podrażnione podniebienie. Oczywiście w niektórych supermarketach są regały z żywnością bezglutenową, ale leżące na nich wyroby chlebopodobne to prawdziwe nieporozumienie. 

Najlepiej oczywiście byłoby samemu zacząć piec chleb i coraz więcej osób to robi, jednak nie każdy i nie zawsze znajduje na to czas. Dzisiejszy przepis to mój sposób na brak czasu i brak pieczywa bezglutenowego w sklepach :)

Zapraszam na bezglutenowe i wegańskie tortille jaglano-ziemniaczane z pyszną pastą marchewkową. Enjoy! :)

Img9986rgweb

Bezglutenowe tortille jaglano-ziemniaczane

8 tortilli

Przepis ten jest bardzo prosty, potrzebujemy:

400 g ugotowanej kaszy jaglanej, zmiksowanej na jednolitą masę, jeszcze ciepłej
400 g ugotowanych ziemniaków, jeszcze ciepłych
4 łyżki mąki ziemniaczanej lub skrobi ziemniaczanej
1/4 łyżeczki świeżo zmielonego zielonego pieprzu
1/2 łyżeczki różowej soli himalajskiej
różne dodatki: np. 2 łyżki posiekanych drobno orzechów/ 1 łyżeczka ulubionych świeżych ziół (np. bazylia)/ suszonych ziół (np. tymianek, oregano)/trochę posiekanych rodzynków/daktyli – jeśli ma być na słodko.

 

1. Kaszę jaglaną gotujemy według tego (klik) przepisu (przepis podstawowy). Ugotowaną odstawiamy na bok na 3 -4 minuty, a następnie miksujemy w malakserze do uzyskania gładkiej masy. Odmierzamy 400 gramów i przekładamy do dużej miski.

2. Osobno w tym samym czasie gotujemy ziemniaki. Ważne jest, żeby oba produkty były ciepłe, kiedy będziemy je łączyć. Ugotowane ziemniaki studzimy przez chwilę, odmierzamy 400 g  i uważając, żeby się nimi nie poparzyć, przepuszczamy przez praskę do ziemniaków (można je ewentualnie zmielić w maszynce lub użyć tłuczka do ziemniaków), dodając od razu do miski ze zmiksowaną kaszą jaglaną. Po dodaniu ziemniaków, trzeba wstępnie połączyć oba produkty za pomocą łyżki – nie musi to być dokładne –  i odstawić na 10 minut, żeby masa trochę przestygła. (Można też od razu zacząć wyrabiać ciasto, ja zazwyczaj tak właśnie robię, oczywiście uważając, żeby się nie poparzyć.)

3. Kiedy kasza i ziemniaki są jeszcze ciepłe, ale nie gorące, dodajemy 3 łyżki mąki ziemniaczanej, pieprz oraz sól i zaczynamy wyrabiać jednolite ciasto, podobnie jak wyrabia się ciasto drożdżowe. Wyrabiamy przez 3 – 4  minuty aż do uzyskania zwartej elastycznej masy, pod koniec wrzucając jeszcze jedną łyżkę mąki ziemniaczanej. Masa ta zazwyczaj się nie lepi, ciasto dość szybko staje się elastyczne i odchodzi od miski, ale czasami zdarzają się bardzo wodniste ziemniaki i wtedy, można dodać niewielką ilość jakiejkolwiek mąki bezglutenowej i /lub mąki ziemniaczanej i dalej wyrabiać (patrz: porady).

4. Z przygotowanego w ten sposób ciasta tworzymy kulę, którą następnie dzielimy na 8 równych części. I ponownie z każdej części tworzymy kulę. Wkładamy wszystkie kule do miski i przykrywamy ją pokrywką lub ściereczką, żeby ciasto nie wyschło, a następnie każdą kulę rozwałkowujemy na papierze do pieczenia podsypanym bezglutenową mąką (używam mąki kukurydzianej). Każda tortilla po rozwałkowaniu powinna mieć około 18 – 20 cm średnicy. 

5. W międzyczasie rozgrzewamy mocno patelnię i po kolei nakładamy nasze tortille. Podpiekamy po 2 min z każdej strony. Gotowe tortille układamy na talerzu jedną na drugiej, przekładając je papierem do pieczenia lub śniadaniowym. Na ostatnią upieczoną tortillę również kładziemy papier, a na niego coś lekkiego, np. pokrywkę i zostawiamy tak tortille na 15 minut. Po upływie tego czasu zdejmujemy pokrywkę, wyjmujemy papier i delektujemy się naszymi domowymi tortillami. Są one bardzo syte, dlatego nie da się ich zjeść za dużo jednorazowo. Jeśli nie zjemy ich od razu, musimy poczekać, aż zupełnie wystygną, a następnie od razu przekładamy je do woreczka strunowego lub jakiego zamykanego pojemnika na żywność (trzeba uważać, żeby nie wyschły, więc chowamy je od razu, jak tylko wystygną). Można je przechowywać przez 3 – 4 dni w lodówce. Przed podaniem ponownie nakładamy na rozgrzaną patelnię i podpiekamy przez 1 – 2 minuty pod przykryciem – znów będą smaczne i elastyczne.

6. Na tortille możemy nałożyć dowolną pastę warzywną (lub inną), dodając świeże zioła; inny wariant to sos majonezowy i starte na tarce warzywa świeże lub gotowane; kolejny wariant to ser/twaróg (jeśli jecie) –  i wiele innych składników według uznania :) Poniżej przepis na pyszną pastę z marchewki i tofu, która wspaniale pasuje do moich tortilli :)

W następnym wpisie tortille buraczane i marchewkowe oraz smaczne nadzienia i sosy do tortilli.

         Porady

  1. Kasz nie trzeba płukać przed gotowaniem, ponieważ są produktem oczyszczonym.
  2. Ważne jest, żeby kasza i ziemniaki nie miały grudek po zmieleniu, wtedy chlebek będzie smaczniejszy.
  3. Najlepiej użyć zwartych mączystych ziemniaków, te które są wodniste i rzadkie, co często wychodzi po przepuszczeniu przez praskę, raczej nie będą się nadawać, może się okazać, że masa jest rzadka mimo dodania większej ilości mąki.

 

Najsmaczniejsza pasta marchewkowa

Img9961rgweb

 

Potrzebujemy:

1 łyżeczka nasion kolendry
1 łyżeczka nasion kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki nasion gorczycy
1 i 1/2 łyżki oleju kokosowego
1 czerwona cebula, drobno posiekana
2 łyżki posiekanego szczypiorku dymki
600 g obranej i oczyszczonej marchewki, pokrojonej w mniejsze kawałki
180 g tofu (1 kostka)
1 liść laurowy duży
1 duży ząbek czosnku
1 łyżeczka różowej soli himalajskiej
1 łyżeczka sosu sojowego tamari
250 ml świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
otarta drobno skórka z 1 pomarańczy
1 łyżeczka oleju z prażonych ziaren sezamu (opcja)
3 – 4 łyżki oleju z orzechów włoskich
2 łyżeczki musztardy

 

1. Kolendrę, kmin rzymski i gorczycę mielimy razem, najlepiej w młynku do kawy. Przekładamy do miseczki.

2. Rozgrzewamy olej w płaskim szerokim rondlu, wrzucamy cebulę, mieszając podsmażamy przez dwie minuty na dużym ogniu. Dodajemy posiekaną dymkę, krótko podsmażamy. Wrzucamy marchewkę, tofu i mieszając krótko podsmażamy. Dodajemy zmieloną kolendrę, gorczycę i zmielony kmin rzymski, ponownie mieszamy i wrzucamy liść laurowy, czosnek, sól himalajską, tamari. Dokładnie mieszamy, wlewamy sok z pomarańczy i wrzucamy skórkę pomarańczową. Rondel przykrywamy, zmniejszamy ogień i dusimy przez 25 minut.

3. Ugotowaną marchewkę wraz z tofu i przyprawami odsączamy na sicie położonym na misce lub na garnku, chodzi o to, żeby nie wylać płynu powstałego po odsączeniu, ponieważ może być nam jeszcze potrzebny. Następnie odsączone warzywa wraz z tofu przekładamy do malaksera. Dodajemy olej z orzechów włoskich i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji. Jeśli masa jest za gęsta, dodajemy trochę płynu z gotowania. Na koniec wrzucamy musztardę i ewentualnie doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Odstawiamy na bok do ostudzenia. Pasta jest najsmaczniejsza po paru godzinach, kiedy smaki dobrze się ze sobą wymieszają.

Porady 

  1. Sos sojowy tamari nie zawiera glutenu. Możecie go zastąpić innym sosem sojowym, ale jeśli potrawa ma być bezglutenowa, nie powinien on zawierać pszenicy.
  2. Olej z orzechów włoskich, zwłaszcza ten tłoczony na zimno, jest bardzo drogi, można tutaj dać inny olej smakowy lub oliwę z oliwek. Ale warto też pamiętać, że olej ten, zwłaszcza zimą, dostarczy nam dużo energii, ponieważ należy – według TMC –  do produktów wzmacniających jang, a także jest jednym z niewielu produktów wzmacniających jing, czyli naszą podstawową esencję – witalność.

                                                                    

                                                                       Smacznego i na zdrowie!

                                                                                          Wasza,  Grainma

 

………………………………………………….                                                                                                                  Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka                                                                  Zdjęcia potraw: Jacek Białołęcki; aranżacja potrawy i zdjęć: Mariola Białołęcka                                     Copyright © 2016 by Mariola Białołęcka/Jacek Białołęcki| All Rights Reserved

Print Friendly

7 Comments

  1. Przepis przetestowalam w wersji zapiekanej z pomidorowo-paprykowym sosem. Dzieci nawet się nie zorientowały, że tortilla są inne niż zazwyczaj. Wiele przepisów z poprzedniego bloga wyprobowalam. Lubię!

    • Grainma says

      Cieszę się i dziękuję :) Lubimy te tortille całą rodziną, więc dość często je robię i zazwyczaj dość szybko znikają :)

  2. Do niedawna byłam wielką zwolenniczką takich przepisów aż do chwili gdy przeczytałam książki Williama Davisa dieta bez pszenicy i inne. Od tej pory mam mętlik w głowie. Z jednej strony ślinka mi cieknie na takie tortille a z drugiej myślę o ziemniakach i mące ziemniaczanej jak podnoszą poziom cukru we krwi co jak twierdzi Davis wiąże się z magazynowaniem tłuszczu i szybką chęcią zjedzenia czegoś. Mój mętlik ponadto wynika z tego że zaproponowany sposób żywienia tego Pana działa (przez miesiąc ograniczyłam zborza i schudłam parę kilo co nie udało mi się nigdy gotując według 5 przemian wegetariańsko i wegańsko) Została bym na diecie tego Pana ale nie lubię mięsa i męczyłam się strasznie pomimo że dieta zawiera dużo ważyw. Może ma Pani jakieś przemyślenia w tej kwestii. Pozdrawiam

  3. Grainma says

    Pani Maju, istnieje olbrzymia ilość różnych współczesnych diet, których porady wzajemnie się wykluczają, trudno więc podążać za nimi wszystkimi. Dobrze, jeśli przynoszą efekty, pytanie tylko, czy trwałe i jak stosowanie takiej diety wpłynie później na nasze zdrowie? Osobiście przekonują mnie metody, których założenia były weryfikowane przez całe wieki, a Pięć Przemian (Tradycyjna Medycyna Chińska) do takich należy. Jest to bardzo złożony system i jeśli ktoś ma problemy zdrowotne, nie wystarczy, że przeczyta książkę. Powinien udać się do sprawdzonego terapeuty tej metody lub lekarza Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, gdzie otrzyma zioła, wskazówki dietetyczne i wskazówki dotyczące stylu życia, co z pewnością mu pomoże, a to co mówię, nie jest teoretyczne, ponieważ sama wielokrotnie korzystałam z tej metody leczenia i rezultaty przychodziły szybko. Natomiast jeśli chodzi o takie różne nowoczesne pomysły, jak dieta Davisa, mam duże wątpliwości, ponieważ opiera się ona na krótko trwających badaniach, a poza tym nie jest to metoda holistyczna, nie obejmuje człowieka jako całości, leczy tylko wycinek, może i usunie na jakiś czas objaw zewnętrzny (np. nadwagę), ale nie usunie źródła problemu, który wraca po jakimś czasie w jeszcze większej formie. Z punktu widzenia TMC nadwaga to głównie wynik zaburzeń trawienia, ale może też oznaczać inną poważną chorobę. Dlatego też, żeby to sprawdzić, terapeuta TMC najpierw bada pacjenta – puls, język, itp., a potem przeprowadza z nim wywiad, chcąc dotrzeć do przyczyny problemu, żeby móc całkowicie wyleczyć pacjenta. To, że ktoś schudnie na diecie Davisa, nie oznacza, że usunął źródło problemu, niestety :(

    • Dziękuję Pani za komentarz, brakuje mi kogoś z wiedzą z zakresu medycyny chińskiej z kim mogłabym skonsultować swoje wątpliwości i nowinki dietetyczne. Ja też nie mam przekonania do tej diety, dlatego wracam do korzeni i znów z radością jem co rano kaszę jaglaną z warzywami (wspominałam, że nie lubię mięsa) do czego zainspirował mnie Pani blog. Co do diagnozy to ma Pani rację faktycznie są to problemy trawienne (mało ognia i śluz) wynikające prawdopodobnie z odżywiania się głównie na białym przez 25 lat- od urodzenia. Byłam diagnozowana i otrzymała wskazówki oraz zioła, ale terapeuta u którego konsultowałam niestety już nie żyje i nie znam nikogo innego z wiedzą z tego zakresu. Może mogła by Pani polecić kogoś z Łodzi? Dziękuję za informację zwrotną będę śledzić nadal Pani blog bo jest on dla mnie wielką inspiracją. Pozdrawiam

  4. Justyna says

    Pani Mariolu czy te tortille wyjdą z kaszą kukurydzianą zamiast jaglanej? Uwielbiam proso ale niestety okazało się, że mój synek alergik którego faszerowałam jaglanką chyba jest na nią uczulony – bądź na jakieś w niej zanieczyszczenia. :/

    • Grainma says

      Dopiero dziś jestem na blogu po dłuższej przerwie i od razu odpowiadam :) Myślę, że każda kasza się tutaj dobrze odnajdzie. Może w przypadku kukurydzianej trzeba będzie dodać trochę więcej mąki ziemniaczanej. Postaram się przetestować w najbliższym czasie i dam znać :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *