Kasza kukurydziana, Obiad & Lunch, Przepisy, Zupy / Zupies
Leave a comment

Kukurydziana granola z tofu

IMG_4891

Tofu jest obecne w moim życiu od wielu, wielu lat. Ten niezwykły serek został prawdopodobnie wymyślony przez mnichów żyjących w buddyjskich klasztorach. Wcale by mnie to nie zdziwiło, ponieważ istnieje wiele przekazów buddyjskich związanych z kreatywnością. Jeden z wielkich mistrzów medytacji buddyjskiej, nieżyjący już Chogyam Trungpa Rinpocze, który założył w Stanach organizację Dharmadatu i pisał piękne książki (dostępne w Polsce), dawał już wiele lat temu przekazy kreatywności. Brałam kiedyś udział w warsztatach rozwoju kreatywności, które prowadziła jedna z uczennic Trungpy Rinpocze – pochodząca z USA tancerka, Diane Butler, która obecnie mieszka i uczy na wyspie Bali. Warsztaty te organizowała w swoim ośrodku w Śliwicach znana gdańska terapeutka, Ania Maroszek. I chociaż już jako dziecko miałam głowę pełną pomysłów, to jednak te warsztaty coś we mnie zmieniły – coś się otworzyło, jakiś głębszy poziom – dlatego wciąż jestem wdzięczna Ani za inspirację i zorganizowanie tych warsztatów :)

Piszę o tym, ponieważ kreatywność jest ważnym aspektem naszego życia i zdrowia. Zarówno nasze samopoczucie, jak i samoocena zależą w dużym stopniu od tego, jak bardzo jesteśmy kreatywni w życiu. Kreatywność ma też wpływ na nasze życiowe osiągnięcia – twórcze podejście do rozwiązywania problemów ma znaczenie w każdym zawodzie – podobnie jak w codziennym życiu. Jako Polacy jesteśmy narodem bardzo kreatywnym, ale wszystko wskazuje na to, że boimy się tę kreatywność wyrażać, zwłaszcza w codziennych sytuacjach – mam tu na myśli ubiór, włosy, czy też codzienne gotowanie. To trochę tak, jakbyśmy mieli za plecami cenzora, Wielkiego Krytyka, którego ocen się boimy, ale czy jest to uzasadnione? Na początek zachęcam Was do zrobienia chociażby jednej rzeczy inaczej – przynajmniej raz dziennie albo chociaż raz na tydzień. Może to być zakup butów, o których od dawna marzymy, ale według nas nie wypada nam ich nosić, albo podarte na kolanach dżinsy, które nie pasują do naszej społecznej pozycji, zróbmy coś szalonego raz na jakiś czas, a nasze życie zacznie się zmieniać i odblokowywać.

Nie chodzi tu o to, żebyśmy od razu zostali genialnymi artystami, topowymi szefami kuchni czy wynaleźli lekarstwo na raka. Na początek chodzi o to, żebyśmy sami sobie zaufali i uwierzyli, że mamy taki sam potencjał jak Picasso, Szymborska czy Bill Gates, nawet jeśli na razie nie odkryliśmy dziedziny, w której może on się zrealizować. Tak naprawdę najważniejszy jest sam proces twórczy, ponieważ on pomoże nam skontaktować się z naszą prawdziwą naturą – krok po kroku, powoli dotrzemy do naszych ukrytych skarbów, zaczynając nawet od prostych rzeczy, takich jak tworzenie pięknego bukietu z kwiatów zerwanych na łące, ustawienia zastawy na stole w niekonwencjonalny – ale nasz – sposób, uszycia czegoś na domowej maszynie do szycia według naszego projektu i oczywiście ugotowania wspaniałej potrawy, którą sami stworzyliśmy – od początku do końca. Taka twórcza aktywność wnosi w nasze życie całe mnóstwo radości, podnosi naszą samoocenę, a w ślad za tym idą pozytywne zmiany w naszym życiu. Kiedy coś tworzymy, wymyślamy, po prostu pozwólmy rzeczom się dziać. Chodzi o to, żeby nie oceniać tego, co się wydarza, nie myśleć, że coś jest głupie albo że nie wyjdzie. W myśl zasady pierwsza myśl to najlepsza myśl, idźmy za tym, co się pojawia, a rezultat końcowy może okazać się zaskakujący i zaskakująco dobry – just try :)

Zgodnie z TMC tworzenie nowych rzeczy ma olbrzymie znaczenie dla naszego zdrowia, gdyż odblokowuje energię i sprawia, że zaczyna ona w końcu prawidłowo płynąć w naszym ciele, uruchamiając proces zmian w zewnętrznym świecie. Może nagle stwierdzimy, że nie chcemy już dłużej być w związku, który tak bardzo nas ogranicza, może poszukamy lepiej płatnej pracy z większymi dla nas perspektywami rozwoju. Nigdy nie wiadomo, dokąd zaprowadzi nas chociażby wymyślenie bajki dla naszego dziecka. Nie bójmy się więc tworzyć nowych rzeczy z pożytkiem dla siebie i dla innych :)

Wytrawną kukurydzianą granolę z patelni – z dodatkiem tofu – wymyśliłam już dość dawno temu, jeszcze podczas pracy nad książką „Zaskakujące tofu”, teraz „podrasowałam” ją trochę i wyszła całkiem smaczna potrawa, która ma wiele zastosowań. Najczęściej dodaję ją do moich bezglutenowych tortilli buraczano-jaglanych (tu przepis), które robimy w domu przynajmniej dwa razy w tygodniu. Tortille te widać na zdjęciu powyżej, smaruję je najczęściej klasycznym dipem bakłażanowym, czyli baba ganoush, układając na nim różne warzywa oraz zioła, a na koniec posypując moją granolą z tofu – jest przepysznie! :)

Kukurydzianą granolę z tofu można też dodawać do sałatek, posypać nią zupę lub podać jako danie główne z ryżem lub kaszą – jaglaną, gryczaną czy też komosą ryżową, itp. Może stanowić też pyszną przekąskę do piwa zamiast klasycznych paluszków czy orzeszków ziemnych, lub stać się wartościową przegryzką, którą dorzucimy do naszego lunch-boxa i weźmiemy ze sobą do pracy lub w podróż. Możliwości jest wiele, sprawdźcie sami, co najbardziej Wam odpowiada.

Dodam jeszcze, że chociaż granolę kochają wszyscy, ma ona jednak pewną niewielką wadę – jej przygotowanie zajmuje dość dużo czasu, ponieważ trzeba ją upiec w piekarniku. Moją granolę z patelni przygotowuje się w dwie minuty i już możemy delektować się jej rewelacyjnym smakiem oraz wspaniałą chrupiącą konsystencją.

Kukurydziana granola

IMG_4862

Składniki

1/2 kostki tofu naturalnego (90 g)
1 łyżka oleju kokosowego
1 – 2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki drobnej kaszki kukurydzianej (błyskawicznej)
1 łyżka nasion słonecznika
1 łyżka mieszanych pestek i nasion (np. orzechy cashew, włoskie, pestki dyni, czarny/biały sezam, mak, nasiona chia, itp)
świeżo zmielony pieprz i sól do smaku
świeże zioła, np. rozmaryn, tymianek
miód i cytryna (opcja)

Przygotowanie

  1. Nieodsączone tofu rwiemy na mniejsze kawałki (kilkanaście) i przekładamy do miseczki.
  2. Rozgrzewamy olej na patelni, wrzucamy kawałki tofu i podsmażamy na dużym ogniu przez kilka sekund, a następnie wlewamy sos sojowy w taki sposób, żeby każdy kawałek tofu został pokryty sosem, i poruszając przez cały czas tofu, tak żeby wchłonęło sos sojowy, podsmażamy – wciąż na dużym ogniu – przez 20 – 30 sekund.
  3. Dodajemy kaszkę kukurydzianą i ponownie podsmażamy przez ok. dwadzieścia sekund lub do momentu, aż prawie cała kasza znajdzie się na tofu. Wrzucamy słonecznik i pozostałe nasiona, orzechy, pestki i krótko podsmażamy – przez kilkanaście sekund. Przekładamy na ręcznik kuchenny, żeby odsączyć z tłuszczu, a potem przekładamy do miski i doprawiamy do smaku pieprzem, solą oraz świeżymi ziołami. Podajemy od razu lub po wystudzeniu – jeśli ma być przekąską.
  4. Wspaniale smakuje z miodem i sokiem z cytryny.

Uwagi

  1. Podczas przygotowywania tej granoli, powinniśmy kierować się wyczuciem, ponieważ składniki mogą być różne, i dopasować długość ich smażenia do tego, jaką konsystencję chcemy uzyskać. Dotyczy to momentu po wrzuceniu pestek słonecznika i pozostałych orzechów i nasion. Jeśli chcemy uzyskać bardziej chrupiącą konsystencję, musimy w tym momencie dłużej podsmażać składniki, sprawdzając co jakiś czas efekt .

Enjoy!

                       Wasza,

                                                      Grainma :)

IMG_4850

 

…………………………………………….                                                                                        Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka 
Zdjęcia potrawy: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2016 by Mariola Białołęcka || 
All Rights Reserved

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *