Obiad & Lunch, Przepisy, Śniadanie – wytrawne
comments 2

Humus ze szparagami i chlorellą

IMG_4714web

Dzisiejszym wpisem chciałabym pokazać, jak łatwo w warunkach domowych przygotować potrawę wspierającą zdrowie. Tak naprawdę, jeśli choć trochę orientujemy się we właściwościach produktów, szybko wybierzemy w sklepie lub na targu te, których najbardziej potrzebuje nasz organizm właśnie w tym momencie :) Dobrze jest też posiadać podstawową wiedzę z zakresu Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, ponieważ pomoże nam ona dokonywać dobrych wyborów, kiedy niezdecydowani staniemy przed straganem pełnym sezonowych owoców i warzyw. Ja wybrałam dziś na straganie pyszne szparagi lekarskieAsparagus officinalis, znane nam wszystkim jako zielone szparagi. Warzywo to rośnie w Polsce w stanie dzikim od setek lat, ale pojawiło się na naszych stołach stosunkowo niedawno. Na świecie istnieje około 200 odmian szparagów, wśród których są też rośliny mające właściwości lecznicze. Jedną z najbardziej popularnych jest Asparagus racemosa znany lekarzom chińskim i hinduskim (zwany inaczej shatavari) od wieków. Korzeń tej rośliny jest uważany za afrodyzjak, zwiększa ilość plemników w spermie i odżywia komórkę jajową. Warto się zainteresować, jeśli para stara się o dziecko. Zielone szparagi są również uważane za afrodyzjak i chociaż ich właściwości nie są aż tak imponujące, jak wyżej wymienionych szparagów, warto o nich pamiętać, kiedy będziemy przygotowywać menu naszej kolacji dla dwojga :)

Zielone szparagi są wspaniałym lekarstwem dla Nerek, między innymi odżywiają jin Nerek, co oznacza, że działają na nas nawilżająco i odprężająco. Pomagają też usuwać toksyny i gorąco z ciała – dobrze jest więc zjeść porcję zielonych szparagów po powrocie z plaży :) Co więcej, obniżają ciśnienie krwi i poziom złego cholesterolu. Sezon na szparagi trwa krótko, ale nie można go przegapić, gdyż zbiega się on z okresem w przyrodzie, kiedy Nerki są najsłabsze. Jedząc więc szparagi w maju i w czerwcu wzmocnimy nasze Nerki :)

Do mojego humusu ze szparagami, wzmacniającego Nerki, dodałam jeszcze inny składnik, który poprawia funkcje Nerek, czyli chlorellę. Chlorella to jednokomórkowa alga słodkowodna. Jej nazwa wzięła się z tego, że zawiera ona najwięcej chlorofilu ze wszystkich roślin na Ziemi. Tak dla przypomnienia, chlorofil dotlenia nasze komórki, oczyszcza organizm z toksyn, głównie wątrobę i krew, a także chroni przed rakiem. Chlorella jest wspaniałym źródłem białka, żelaza, wapnia, kwasów Omega 3, kwasu nukleinowego (ostatnie badania wykazują, że chlorella pyrenoidosa zawiera ponad 20 razy więcej RNA – kwas rybonukleinowy – niż sardynki, co oznacza, że jest najbogatszym źródłem RNA na świecie, a dzięki temu jednym z najwspanialszych produktów wspierających odnowę naszego organizmu), witamin C i E, witamin z grupy B, w tym witaminy B12, kwasu foliowego, beta-karotenu, lizyny i jodyny. Chlorella ma całe mnóstwo właściwości, jedną z nich jest jej nieprawdopodobna zdolność do wzrostu, tzw. Chlorella Growth Factor (CGF) – w ciągu 24 godzin potrafi ona czterokrotnie zwiększyć swoją objętość – szybciej niż jakakolwiek inna roślina na świecie. Oznacza to dla nas, że kiedy spożywamy chlorellę, to zarówno tkanki naszego ciała regenerują się szybciej niż po spożyciu innych produktów, jak i zwiększa się zdolność naszego organizmu do zwalczania wolnych rodników. Dzięki tym wszystkim właściwościom chlorella jest naszym wielkim sojusznikiem w leczeniu takich chorób, jak zapalenie wątroby, anemia, choroby jelit, infekcje wirusowe, grzybicze i bakteryjne, choroby skóry, cukrzyca, otyłość, nowotwór i wielu innych. O właściwościach chlorelli można długo opowiadać, ja dodam jeszcze, że według TMC chlorella uzupełnia niedobór energii w Nerkach, wzmacnia Krew oraz Jin – co oznacza, że ma właściwości nawilżające i chłodzące :)

Chlorella (chlorella pyrenoidosa) jest obecna w moim życiu już od dłuższego czasu, używam jej w formie tabletek lub proszku i dodaję do zup, różnych past, sałatek, koktajli. Dzisiejszy przepis jest przykładem, jak łatwo można przemycić chlorellę w potrawie i nikt nawet nie zauważy, że ją dodaliśmy, ponieważ jej intensywny smak i aromat chowa się za plecami tahiny, szparagów i czosnku : )

Zachęcam :)

Humus ze szparagami i chlorellą

IMG_4622web

Potrzebujemy

500 g zielonych szparagów
1 liść laurowy
4 łyżki tahiny
1 zmiażdżony ząbek czosnku
1/4 łyżeczki zmielonego zielonego pieprzu
1/4 – 1/2  łyżeczki soli himalajskiej
240 g ciecierzycy – z puszki lub świeżo ugotowanej
1 – 3 tabletki (400 mg każda) chlorelli (najlepiej chlorella pyrenidosa), utarte na proszek lub ok. 0,5 – 1,5 g chlorelli w proszku
3 – 4 łyżki soku z cytryny

Wychodzi około 400 ml humusu

  1. Szparagi myjemy, a następnie usuwamy zdrewniałe końcówki (najlepiej zrobić to w ten sposób, że każdy szparag zginamy, aż sam pęknie i powstaną dwie części – krótsze (zdrewniałe) odkładamy na bok, możemy użyć ich do przygotowania wywaru warzywnego, a dłuższe gotujemy. Po usunięciu zdrewniałych końcówek powinniśmy uzyskać około 400 g szparagów.
  2. Szparagi wrzucamy do rondla, dodajemy liść laurowy i wlewamy zimną wodę, taką ilość, żeby tylko przykryła szparagi. Gotujemy przez 5 – 6 minut od zagotowania się wody. Odcedzamy na sicie (wody z gotowania szparagów nie wylewamy, można ją wypić – ma właściwości lecznicze, także moczopędne – lub dodać do wywaru warzywnego), studzimy, a następnie przekładamy do pojemnika malaksera.
  3. Dodajemy tahinę, czosnek, zielony pieprz, sól, ciecierzycę, chlorellę oraz sok z cytryny. Miksujemy, aż uzyskamy odpowiednią dla nas konsystencję, ja zazwyczaj nie miksuję bardzo dokładnie, lubię gęsty humus z wyraźnie wyczuwalnymi grudkami ciecierzycy – styl rustykalny :) Ewentualnie doprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
  4. Podajemy od razu – można przechowywać w lodówce do 3 dni w zamkniętym słoiku/pojemniku, ale zazwyczaj znika już podczas śniadania, jeśli jest więcej osób :)
  5. Humus ze szparagami i chlorellą podaję do chleba, a także jako nadzienie do moich tortilli buraczanych. Przygotowuję też na jego bazie faszerowane ziemniaki – nieduże ziemniaki, najlepiej sałatkowe, gotuję w mundurkach, jeszcze ciepłe kroję na pół i na każdy ziemniak nakładam humus, podaję od razu, delicious :)

Uwagi

  1. Jakość humusu zależy w dużym stopniu od jakości tahiny. Najlepiej kupować tahinę w przezroczystym szklanym słoiku, bo tylko wtedy można sprawdzić, jaką ma konsystencję. Tahina powinna być gęsta, co można sprawdzić, kiedy przechylimy słoik. Jeśli tahina jest rzadka, nie kupujmy jej, ponieważ składa się ona głównie z oleju, a nie z ziaren sezamu. Nie powinno się też kupować tahiny w plastikowych pojemnikach.
  2. Jeśli tahina jest bardzo gorzka i humus ma gorzkawy posmak, można dodać trochę delikatnego miodu, np. akacjowego, żeby ten posmak zrównoważyć. Czasami ten posmak wynika z tego,  że szparagi są gorzkawe, tak się zdarza, jeśli za długo leżały w sklepie. W obu przypadkach miód powinien pomóc :)
  3. I jeszcze kwestia chlorelli, im więcej chlorelli damy, tym ciemniejszy będzie kolor humusu. Na początek warto zacząć od mniejszej ilości i przekonać się, jaki smak i kolor nam odpowiadają :)

Smacznego!

                            With love,

                                                     Grainma

P.S. Jeśli chodzi o Pięć Przemian, specjaliści tej metody najczęściej wykorzystują w leczeniu dietą szparagi zielone, dlatego i ja piszę o zielonych szparagach i takie preferuję, ale oba gatunki zarówno zielone, jak i białe powinny mieć podobne właściwości lecznicze, ponieważ należą do tej samej rodziny. Kiedy jednak dowiedziałam się, w jaki sposób uprawiane są białe szparagi, zrozumiałam, dlaczego za nimi nigdy nie przepadałam. Chodzi o to, że nie dojrzewają one na słońcu, okopuje się je ziemią, żeby żaden promień słoneczny do nich nie dotarł, zawierają więc mało energii słonecznej, a także chlorofilu (z tego powodu są białe, a nie zielone). Dlatego też moim zdaniem nie mogą mieć tylu właściwości leczniczych, co zielone szparagi :)

…………………………………………….                                                                                       Opracowanie przepisu – pomysł i wykonanie: Mariola Białołęcka
Zdjęcia potraw: 
Mariola Białołęcka  Copyright © 2016 by Mariola Białołęcka | 
All Rights Reserved

Print Friendly

2 Comments

  1. margot says

    Przemytniczy przepis 😀 Wygląda pysznie , a przecież chlorella tam jest 😀

    • Grainma says

      Do chlorelli. podobnie jak do spiruliny i innych alg, trzeba się przyzwyczaić,
      dlatego warto zaczynać od małych ilości i zauważyłam, że najlepiej się je
      trawi, kiedy są w jakiejś potrawie, a nie wtedy kiedy np. połykamy tabletki :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *